A więc powolnymi krokami zbliżamy się do końca tego jakże zacnego weekendu. Co prawda pogoda dziś nie dopisała, i nie wystawiłam nosa za próg, ale za to jestem bliska ukończeniu rzeźby. Zajęła mi ona łącznie kilkanaście godzin, dziś robię ją z przerwami od 12 w południe. Teraz czekam, aż ostatnia warstwa zwiąże i będę mogła ją wyszlifować i w końcu odstawić, odetchnąć i stwierdzić z wielką ulgą : skończone. Nie prościej byłoby od razu polecić nam ten gips szpachlowy? Nie, no po co, zawsze możemy wydać trochę czasu i umierać przy tej rzeźbie, ale o tym już pisałam.
Ogólnie ten weekend był dość chillowy. Trochę angielskiego, rzeźba, dwie książki, kilka na prawdę dobrych filmów. Od rana robiąc rzeźbę przesłuchałam z kilkanaście razy album " Czysta brudna prawda" Sokoła i Marysi starosty, i jestem święcie przekonana, że wspomnę o nim jeszcze nie raz, i nie dwa. O, znów pada deszcz. Ale w końcu kiedyś musi, nie ? Dobra, wracając do płyty. Myślę, że mimo, że mamy dopiero maj, już spokojnie mogę stwierdzić, że ta płyta będzie w czołówce roku, może nawet w pierwszej trójce? Na pewno zagości na mojej półce, obok innych perełek, ale za jakiś czas, bo muszę oszczędzać fundusze. Zachęcam nie tylko do posłuchania, ale i do kupna, jeżeli ktoś może sobie na to pozwolić, bo jest warta swojej ceny. Teksty wyszukane, myślę, że dokładnie przemyślane, co doskonale widać, kiedy tak świetne linijki wpadają do, i co najważniejsze, nie wypadają z ucha. Dziś w przerwach na robienie rzeźby oglądałam film. Tak, tak wiem, znowu. I muszę przyznać, że kolejny raz wpadłam na film bardzo dobry. Nazywa się " Jestem Bogiem" ( Limitless).
Czy gdybyś miał taki narkotyk, który sprawiałby, że mógłbyś wszystko, wziąłbyś go? Hmmm, długo się zastanawiałam na tym, jest to ryzykowne, ma skutki uboczne, ale bohaterowi filmowemu się udało. Ale życie to nie film. Na pewno byłby świetnym zbawieniem dla studentów, oj tak :-). Ale, kurcze tak sobie myślę, jeżeli wszyscy mieliby do niego dostęp, to życie stałoby się za łatwe, tak, za łatwe. Nie istniałaby konkurencja, każdy byłby dobry we wszystkim. Czy to miałoby jakiś większy sens ? Co by z nami było? Tak, to prawda, każdy chce być najlepszy, bo któż by nie chciał ? Ale gdybyśmy byli wszyscy idealni, co by stało się ze światem ? Nie wiem, i pewnie nigdy się nie dowiem, bo to tylko fikcja :-).
Swoją drogą, jeżeli przeciętny człowiek korzysta tylko z około 20% swojego mózgu, to i ja i Ty moglibyśmy więcej :-)?
Natalia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz