piątek, 6 maja 2011

love and other drugs



Hmm... Love and other drugs. Miłość. I inne używki. A. kupiła książkę pod tym tytułem i faktycznie, o ile było w niej opisane o całym przemyśle farmakologicznym odnośnie prozaku i wiagry, tak o historii miłosnej nie było tam ni joty. Czyżbym pierwszy raz spotkała się z przypadkiem, kiedy to film jest lepszy od książki ? Możliwe, bardzo...

Jaka siła jest w stanie zmienić zabawowego chłopaka w zakochanego mężczyznę, tak jak w przypadku głównego bohatera? Zauroczenie ? Chęć posiadania nieosiągalnego ? Zabawa w kotka i myszkę ? Wyzwanie ?

Na pozór mógł mieć każdą, ale z czasem on nie chciał tej każdej. Chciał tylko jej. Podobało mu się to, że jedna nie dała się złapać na jego sztuczki. Musiał więc myśleć i próbować. I to próbowanie tak go cieszyło.

Ona nie chciała związku, a on, biedak pragnął być z nią coraz bardziej. Pewnego dnia uprawiają niezobowiązujący seks, po czym jego częstotliwość zwiększa się do takiego stopnia, że nic innego nie robią :-) Ostrzegam młodszych, że w filmie jest na prawdę dużo niezakrytej nagości, ale to pewnie jeszcze bardziej mogłoby zachęcić do obejrzenia :P.

W TYM MOMENCIE PRZERWIJ CZYTANIE, JEŻELI CHCESZ OBEJRZEĆ TO, BO JA OPISUJĘ CAŁĄ HISTORIĘ, A CHYBA NIE CHCESZ MIEĆ SPALONEGO FILMU ?:)



I co z nimi ? Sypiają ze sobą i tyle. Wydawałoby się, że nic ponadto, ale... :-) . Jej zależy na nim i odwrotnie, jemu na niej. Przechodzą na etap pary. Dalej jest wszystko pięknie, ładnie, dopóki, dopóty Jamie'mu wyrwało się "Kocham Cię". Miałaś w swoim życiu coś takiego, że chciałaś to powiedzieć, ale coś trzymało to głęboko w sobie. Czasem byłoby o wiele łatwiej wydusić to z siebie, ale obawiamy się riposty. I faktycznie Maggie zamurowało, bo ona nie chciała powiedzieć tego samego. Ogólnie mam wrażenie, że mężczyźni tego nie mówią, bo najczęściej nie czują tego. A kobiety nie mówią tego, bo boją się właśnie riposty, boją się tego co będzie dalej.

Maggie nie chciała miłości, nie dlatego że była nieczuła, że nie kochała. Ona bała się. Bała się ponownego zranienia, zostania na lodzie, bo widzisz... Maggie w wieku 26 lat miała już chorobę Parkinsona z charakterystycznym trzęsieniem się, zacinaniem się w mowie, itd. Miała już partnerów, ale Ci, z braku chęci, tudzież miłości zostawiali ją, w obawie, że będą musieli stawić razem z nią czoła chorobie. W momencie kiedy Jamie i Maggy sypiali ze sobą, ten wiedział o chorobie, ale jakoś specjalnie mu to nie przeszkadzało.
Do czasu... kiedy na targach leków ( sam był przedstawicielem Zoloftu i drugiego specefiku) spotkał mężczyznę, którego żona miała już 4 stadium choroby. I wiecie co mu powiedział ? Że kocha swoją żonę, ale nie powtórzyłby tego. Że przy takiej chorobie, osoba którą kochasz diametralnie się zmienia. Najpierw lekkie drżenie, potem zacinanie się, następnie zapominanie jak się chodzi, ubiera, myje.

Jamie stoi z nietęgą miną. Maggie wychodzi cała w skowronkach ze spotkania dla ludzi chorujących na to samo. Cieszy się, bo w końcu zdała sobie sprawę, że jest wielu takich ludzi i że potrafią sobie radzić w życiu. W euforii w końcu mówi Jamie'mu kocham. Ale ten, nie wiadomo, cieszy się czy nie ? Odwzajemnia pocałunek, ale myślami jest gdzie indziej.

Prosi swojego zaprzyjaźnionego przyjaciela o pomoc, wozi Maggie po specjalistach, jednak konkretnego leku na Parkinsona nie ma. On jest sfrustrowany, ona zmęczona podróżami.

I w pewnym momencie kropla przepełnia czarę. Maggie mówi : Stop. Nigdzie więcej już nie jedziemy. Jamie nie rozumiał jej, przecież on ją kochał, chciał jej pomóc, chciał żeby była zdrowa.

W tym momencie na filmie zaczęłam płakać. Maggie stwierdza, że on jest tchórzem. Ale wiedział od początku o jej chorobie, i o tym, że niestety jest nieuleczalna. Każe mu się spakować. Bo ona nie chce być zdrowa, już pogodziła się ze swoją chorobą, ona chce by ktoś w końcu ją zaakceptował. Całą, z chorobą. Nie bez. Teraz rozumiesz czemu Maggie nie chciała powiedzieć kocham ? Bo już jej się to kiedyś przydażyło.

Każe Jamie'mu się wyprowadzić, i f aktycznie z wielkim bólem serca tak się dzieje. Jamie dostaje awans w pracy, ma urwanie głowy. Po jakimś czasie spotykają się przypadkiem w restauracji. On świętuje owy awans a ona...jest ze swoim nowym facetem. Akcja się zatrzymuje, są tylko oni, patrzą sobie głęboko w oczy. I nie potrafią nic powiedzieć. A potem każdy idzie w swoją stronę.

Jamie nie może przestać o niej myśleć i pragnie ją odzyskać.


 W tym momencie zastanawiam się, czy na prawdę, poza filmowym ekranem istnieje miłość. Miłość, taka na dobre i na złe. Znam ludzi, którzy są ze sobą od wielu lat, ale skąd pewność, że to nie przyzwyczajenie ? Myślę, że tą pewność, choć nie koniecznie mogą mieć tylko oni. Znam pary, które rozstają się po 7 latach, gdzie on jest wspaniałym facetem, a ona wspaniałą kobietą. 


Czy tak to już musi być w miłości, że jest ona często toksyczna ? Czy układ dobry człowiek z dobrą kobietą i odwrotnie nie ma prawa bytu ? Albo zdarza się rzadko? Czy wszystkie związki, tak jak większość moich muszą być z etykietką : Uwaga, toksyczne ? ja mam tą dziwną potrzebę naprawiania. Wmawiania sobie, że jest ciężko tak, że kłótnia może się zdarzyć, że człowiekowi puszczają nerwy. Ale to jestem ja, lubię niegrzecznych chłopców, a potem najzwyczajniej płaczę przez niegrzecznych chłopców, tak jak w podstawówce. Tylko widzisz, ja w podstawówce nie jestem już od jakichś 7 lat... Nie wiem czy kiedykolwiek zwiążę się ze zwykłym, bardzo ułożonym facetem. Bo mi najlepiej smakuje zakazany owoc.




Gdzie jest łapanie zakazanego owocu, a gdzie zaczyna się miłość?



Natalia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz