sobota, 7 maja 2011

Co za dzień

Co za dzień... a piątek 13tego dopiero za tydzień.

Zaczęło się z dość dużym powerem o 7 rano. Nikt nie przypuszczał, że ten dzień będzie tak fatalny. Dobrze, że już tylko  15 minut dzieli mnie od niedzieli. Czułam, że mogłam zrobić dużo tego dnia, mimo fatalnej pogody za oknem. A jednak... Nawet niebo wiedziało, że to definitywnie nie będzie mój dzień.

Posprzątałam swoje mieszkanko, ułożyłam ubrania w szafie, zrobiłam pranie, itp, itd. Nałożyłam na siebie moją jakże czystą koszulę i usiadłam przed sztalugą, żeby dokończyć to, co zaczęłam wczoraj.

Było tak dobrze, póki nie ścisnęło mi serca. Słodkie kłamstwa, czy gorzka prawda? Czasami myślę, że lepiej byłoby nie wiedzieć. Ale to chyba sprawiło, że oprzytomniałam. Nie zawsze byłeś wobec mnie fair, wiedziałam o tym. Ale kłamstwo ? O nie, mój kochany. Co to, to nie.

Idąc na zakupy myślałam, że rozpłaczę się ze złości, albo rzucę się na byle kogo. Na pierwszą osobę, którą spotkam. Bo tak cholernie mnie rozczarowałeś. Ale nie upiekło Ci się. Łyso, co ? Kłamstwo ma krótkie nogi.

Ten dzień nie był fatalny tylko dla mnie. Arleta miała dzisiaj serię niefortunnych wydarzeń. A do tego... miałyśmy mały pożar w domu, i poczułam taką adrenalinę, że mało nie dostałam zawału. Zapaliła się nam patelnia, ja oczywiście oglądałam film w zamkniętym pokoju, więc nie widziałam ani nie czułam dymu, a Arleta grała na gitarze i najzwyczajniej zapomniała o kotletach. Działałam dość instynktownie, szmata na usta i nos i biegnę do okna, ale dym był już tak gęsty, że nie widziałam co stoi na parapecie. 5 sekund i dusił mnie już dym, więc trzeba było ewakuować się na balkon. Oczy łzawiły mi tak bardzo, że nie wiedziałam już czy to od dymu czy od płaczu. Więcej dymu niż ognia, ale przestraszyłam się nie na żarty. Po lekkim szoku zamiast na siebie wrzeszczeć konałyśmy ze śmiechu, dopiero potem dotarło jakoś do nas co się stało.
Strzeżcie się samozapalających patelni i mielonych kotletów.

Miłej niedzieli,
milszej niż ten dzień.

N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz