piątek, 25 lutego 2011

ordinary friday

Ogólnie jestem dzieckiem Internetu. Przyznaję się, bez bicia ! 
Na kolację zrobiłam kurczaka na ostro z ananasem i ryżem.
I było sooooo damnnnn delicious.
O niebo lepsze niż to, co zamówiłam jakiś tydzień temu.
Jadłam pałeczkami, i szczerze nie dziwię się, że większość Azjatów jest szczupła.
Tak się napociłam przy tym, biceps mnie bolał.;P 
Kurczak i ananas ok - ale ryż to jakiś hardkore, po 5 min walki poszłam po widelec :) 
A. zamawiała sushi - ale że jestem jaka jestem - wiadome było, że to nie dla mnie.
Zamówiłam sobie kurczaka na słodko kwaśno z warzywami.
Zjadlam kurczaka, zjadłam ryż.
A te warzywa... nie jestem pewna czy tak bym to nazwała :-)
Przypominało to mniej więcej jakieś grzybki halucyki i inne niezidentyfikowane obiekty.
A. dała mi futomaki, i przyznam, że było całkiem całkiem;-)
Ale na surową krewetkę się nie odważyłam ;P  tak w ogóle cześć A. :*

Wczorajszy wieczór ogólnie spędziłam na oglądaniu tej Pani ;-)




How do I kill these butterflies :-) ? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz