Na kolację zrobiłam kurczaka na ostro z ananasem i ryżem.
I było sooooo damnnnn delicious.
O niebo lepsze niż to, co zamówiłam jakiś tydzień temu.
Jadłam pałeczkami, i szczerze nie dziwię się, że większość Azjatów jest szczupła.
Tak się napociłam przy tym, biceps mnie bolał.;P
Kurczak i ananas ok - ale ryż to jakiś hardkore, po 5 min walki poszłam po widelec :)
A. zamawiała sushi - ale że jestem jaka jestem - wiadome było, że to nie dla mnie.
Zamówiłam sobie kurczaka na słodko kwaśno z warzywami.
Zjadlam kurczaka, zjadłam ryż.
A te warzywa... nie jestem pewna czy tak bym to nazwała :-)
Przypominało to mniej więcej jakieś grzybki halucyki i inne niezidentyfikowane obiekty.
A. dała mi futomaki, i przyznam, że było całkiem całkiem;-)
Ale na surową krewetkę się nie odważyłam ;P tak w ogóle cześć A. :*
Wczorajszy wieczór ogólnie spędziłam na oglądaniu tej Pani ;-)
How do I kill these butterflies :-) ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz