czwartek, 17 lutego 2011

homecomin

Co za dzień...
Oddałam indeks do dziekanatu, nasłuchałam się jaki to wielki kłopot - bo przedmioty przepisałam nie w kolejności... :-).
Wsiadłam w 26kę, przeszłam się nasłonecznioną częścią chodnika na Piłdsudskiego,

idzie znowu on,
jestem ślepa,
ale jego czerwono-czarną kurtkę w kratę wszędzie rozpoznam.
To za nim kiedyś rozdziawiona wyszłam nie na tym przystanku :-)

Przyjechała moja 5tka, wchodzę do piątej klatki, na niskim parterze po lewej otwieram drzwi 86. 
Pobieżnie przeglądam pokój czy niczego nie zapomniałam, majstruję jakiś posiłek, żegnam się z chomikami. 
Przebieram się, bo mróz nie na żarty.
Wychodzę na autobus, łaaaaaaaaaaaa patrzę już stoi.
Moje ulubione przejście dla pieszych, umrzesz a i tak Ciebie nie przepuszczą. 
No to rzuciłam się prawie pod samochód, kierowca chyba zczaił, że biegnę właśnie do jego autobusu. Poczekał :-)
Poszłam na dworzec, kupiłam bilet u tej milszej pani, usiadłam
i oglądając jakiś szmatławiec czekałam na swoją porę.

Kiedy nadeszła moja pora wstałam...
szkoda tylko że słuchawki zaczepiły mi się o szczebelek w ławce i wtyczka mi się urwała :-(.
Ja jebię.!!!
Na szczęście mam pana, który na widok moich słuchawek już tylko się uśmiecha i bez słowa je naprawia :-) 

Przyjechał zwalony PKS Suwałki.
Nie jestem pewna czy to na pewno był autobus, bo po tej 3,5 godzinnej podróży mogłabym przysiąc,
że przemieszczałam się lodówką na kółkach. 
W dodatku 2 siedzenia za mną siedziała jakaś kobieta z dzieckiem i mężem.
Z tego co gadała wywnioskowałam, że to ona w ich związku nosi spodnie.
Darła się i na niego i na dziecko. Oczywiście tak, że cały autobus to słyszał.
 Poza tym przez telefon też rozmawiać nie potrafi, człowiek chce odpocząć, a ona pierniczy jakieś głupoty. Miałam ochotę odwrócić się i coś jej powiedzieć, ale skoro krzyczała na męża, nie chciałam ryzykować życia.

Moje słuchawki...dlaczego akurat teraz, kiedy tak ich potrzebuję ? 

Zamknęłam oczy, chciałam zasnąć i przywołać do siebie jakieś przyjemne myśli.
I przyszły, ku mojej zgubie....
Co Ty mi zrobiłeś ? :-)


A teraz siedzę w domu, po mini treningu.
Jak jeszcze raz wezmę do ust coś słodkiego
to przypomnijcie mi jak wyglądają młodsze laski z mojej grupy.

Dziękuję. Miłego wieczoru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz