sobota, 8 września 2012

Życiowa meta


Miałyśmy okazję ostatnimi czasy być na dwóch imprezach z ludźmi z pracy. Było bardzo fajnie, będzie mnóstwo wspomnień :-). Czasami żałuję, że tak późno otwieramy się przed ludźmi i tak naprawdę to, jacy są poznajemy przed samym końcem naszej podróży. 
To ludzie z różnych państw, z różnych części Polski, różnych ras, różnych religii. Do Anglii przyjeżdżają w poszukiwaniu własnego azylu i ratunku przed swoim dawnym życiem. Często wyboru dokonali sami oni, często ich rodzice, dziadkowie, którzy przenieśli się tu dawno, i żyją tu od pokoleń, choć Anglikami nie są. Większość nie widzi sensu powrotu do ojczyzny, niektórzy chcą się odbić od dna, ale wrócić, do osób, które kochają.
I wiecie co jest najgorsze ? Nie to, że ktoś tu nie zarobił, że nie powiodło się. Bo są przypadki znacznie gorsze. To przypadki ludzi, którzy tu osiedli i nie wiedzą co dalej. Zarobili, ale nie wiedzą na co chcą zarabiać, przyjechali, a nie wiedzą czy wrócą. To takie życie z dnia na dzień, byle iść do przodu. Brak jakiegokolwiek marzenia, celu w życiu jest dla mnie rzeczą niemożliwą. Jak można nie mieć marzeń ? Jak można nie wiedzieć czego się chce, albo chociaż czego na pewno się nie chce ? Nie walczymy o swoje i bierzemy to, co los nam daje. Czy takie życie jest dobre ? Czy da nam wspomnienia ? Ludzie boją się już wybierać ryzyko i brać je ze wszystkimi okolicznościami. Wolimy rzeczy bezpieczne, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz