Powrót do domu to jak zderzenie z twardą nawierzchnią. Powrót do rzeczywistości. Ała. Mój pokój zawalony workami, które rzuciłam po przyjeździe z Białegostoku. Moim zadaniem jest teraz przejrzenie tych wszystkich worków, przesortowanie co biorę, czego nie biorę, a co jest do wyrzucenia. Szczerze powiedziawszy nie mam na to najmniejszej ochoty ani siły. Dopadł mnie PMS i jego wszystkie minusy. Muszę kupić sobie jakąś ziołową herbatkę bo rozniosę dom hehehe :-). Nic mi nie pasuje, wszystko mnie denerwuje, a w dodatku musiałam odstawić auto do serwisu, ja pierniczę.... :-). Odezwę się potem, jak ogarnę cały mój syfik. To może zająć sto lat, więc trzymajcie za mnie kciuki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz