We are beautiful like a diamonds in the sky.
Ostatnia partia rzeczy do Białegostoku. Jutro trzeci mój już jak dotąd casting do Casty. Zobaczę moje mordki, a po pójdziemy z Simbusem i z Roofim na kręgle. Gołdap świeci pustką. Ludzie siedzą w domu przed telewizorami. Kiedy my byliśmy młodsi, nie było dnia, żebyśmy nie siedzieli na kiosku. Nie ważne, czy było gorąco, czy zimno. W szortach, w rękawiczkach, ale zawsze na kiosku. To były dobre czasy. Dziś Gołdap dla mnie delikatnie mówiąc umiera. Nie czuję się jakąś wielką Białostoczanką - bo nią najzwyczajniej nie jestem, ale tam czas płynie inaczej. Harmonogram zajęć jest bardzo napięty i nie ma za bardzo czasu na nudę albo na myślenie o niebieskich migdałach. A tutaj ? Wyszłam z Justyną na spacer któregoś ciepłego wieczoru, i nie spotkałyśmy ani jednej znajomej twarzy, o ile kogokolwiek mijałyśmy, pomijając dwóch parkowych alkoholików. Gdzie są wszyscy ? Przecież nie cała Gołdap jest na studiach ? Kocham to miasto, ale kiedyś było tu więcej życia, dziś to tylko dom, rodzina, spotkania z przyjaciółmi. Uciekam pakować się do Białego, nie mam radia na cd w aucie, bo na razie przy bieżących wydatkach najzwyczajniej nie stać mnie, to jeszcze na domiar złego ukradli mi antenę radiową, kiedy postawiłam swoje auto w centrum na parkingu na przeciwko moich okien. Już nic mnie nie zdziwi :).



























+-+Kopia+-+Kopia.jpg)
+-+Kopia+-+Kopia.jpg)
+-+Kopia+-+Kopia.jpg)
+-+Kopia+-+Kopia.jpg)

+-+Kopia+-+Kopia.jpg)












