poniedziałek, 27 czerwca 2011

Leniwy dzień





A więc mamy prawię 17tą. Małki dalej byczy się w mieszkanku. Okazało się, że wracam do punktu G. w piątek. Tak więc okres przeprowadzki może rozciągnąć się w czasie. Nie wiem co mi jest - ale żyję leniwą myślą, co masz zrobić dzisiaj zrób jutro. Tak więc - jestem nie do końca spakowana, nie oddałam książek do biblioteki, chomiki dalej jak były tak są. ( Swoją drogą, która odpowiedzialna 20latka kupuje chomiki, które się mnożą, a potem wyjeżdża za granicę i zostawia je współlokatorce? ). Tak jak nie było tutaj śladu po mnie, tak od kilku dni tkwię tu non stop. Z nudów. Oczywiście - pomysłów na zabicie czasu mam mnóstwo, ale dopadł mnie słomiany zapał. Nic mi się nie chce. Jedynie włoski jakoś się mnie trzyma nieprzerwanie. Mój dzień wygląda następująco : Wstaję, idę do sklepu po bułki, śniadanie, serial, włoski, spać, drugie śniadanie, serial, włoski spać, obiad spać, kolacja spać, późna kolacja spać. Obawiam się, że moje nic nie robienie ukaże się niedługo na mojej wadze. I niejedzenie słodyczy przez miesiąc pójdzie się.... :-) 

Nie wiem zupełnie jak w obecnej chwili wygląda moje rodzinne miasto. Prawda. Nie wiem, jak daleko posunęły się prace nad jeziorem, ile nowych domów powstało na obrzeżach, do jakiego momentu dojdę nowym chodnikiem w stronę Miami i czy mamy jakiś nowy hmm, jak to się modnie mówi " Secondhand". 

Tak więc, zostawiam moje gdybania do weekendu, kiedy będę mogła wszystko naocznie zbadać, tudzież dotknąć. Tak sobie myślę... że skoro rozruszałam już trochę ręce i mózg pisząc, to może przejadę się ( na pewno nie przejdę :-) ) do biblioteki i oddam książki. Ciao !






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz