Sprawa ogólnie wyglądała następująco. Wszystko pięknie ładnie, do zapięcia indeksu na ostatni guzik brakowało już tylko dwóch zaliczeń : z zasad projektowania i z gleboznawstwa. Niestety zobaczyłam, że poprawę z Projektowania i Egzamin z Glebo miałam w tym samym czasie ! Poszłam więc do doktora od Projektowania, wykładam mu na stół sytuację, a on skwitował mnie : "Do zobaczenia we wrześniu". Myślę sobie: "O Ty ! Nadęty pedale w garniturze ecru z czarnymi kozakami !" A tak go lubiłam... Mimo, że miałam szpilki, nie wysokie, ale w końcu szpilki, które nie są najlepszym środkiem lokomocji do biegania, popędziłam do Roberta C. (Tak, Roberta C, tak wiem, że jest Robert M, ale uwierzcie mi, przy Robercie C. i jego seksownym przedziałku odpada;P). Tak więc Robert C. który nie mógł oprzeć się mojej osobie i moim niemoralnie czerwonym ustom, wyprowadził mnie z sali. Nie, nie dlatego, że w środku była jego żona o dwóch twarzach ( Raz udawała słodką idiotkę, odwracaliśmy się plecami, i wkładaliśmy sobie palce do buzi, tak było można się porzygać). Wytłumaczyłam mu tą beznadziejną sytuację, ten z kolei zaprowadził mnie do Starucha i ku mojemu zdumieniu. Co ? Staruch zamienił się w Miłosiernego Staruszka. I pozwolił mi i dwóm koleżankom pisać egzamin następnego dnia. Wyobrażanie sobie? Tamten bufon nie mógł przełożyć nam poprawy, a ten Miły Dziadziunio przełożył nam egzamin. Nie muszę chyba dodawać, jak się cieszyłam. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...Bo
a) reszta roku, która pisała we wtorek została podzielona na 4 rzędy!!
b) mi i dwóm koleżankom dał te same, lecz zmiksowane pytania
c) zaliczyłam jako jedna z 6 osób na około 42 osoby na roku !
d) najlepszą oceną było trzy plus.
Powiedziałabyś, powinnaś się cieszyć. Ale jak tu się cieszyć, kiedy większość Twojego roku, będzie miała zepsute wakacje z widokiem na wrześniową poprawkę. Na prawdę, nie sądziłam, że zżyję się tak z ludźmi. W liceum byłam w klasie 20stu kilko osobowej, i nie lubiłam kilkoro ludzi. A tutaj.... No ich nie da się nie lubić. Fakt, jako studenci Architektury Krajobrazu jesteśmy na prawdę małą grupą. Bo są kierunki na których studiuje około 300 osób, i robią sobie odsiewkę w pierwszym semestrze :-). Na początku marszczyłyśmy się, że tylko 4 chłopaków mamy... ale, lepsi czterej fajni niż milion bylejakich :-).
Moje rady dla przyszłych studentów :)?
Hmm...
Składajcie papiery na tyle kierunków, na ile macie kasę. Na prawdę, ja złożyłam na cztery. I dostałam się na trzy. Koleżanka złożyła na jeden i nie dostała się nawet na niego. Także, szukajcie kierunków dla was, nie musi to być przecież jeden kierunek na kilku uczelniach. Ja np wybrałam Architekturę Krajobrazu, Architekturę Wnętrz, Dziennikarstwo i Pracę Socjalną. Człowiek ma wiele zainteresowań, nie daj się ograniczać, miej pełną świadomość tego czego chcesz. Ale daj czasem losowi wybrać za Ciebie. Bo uwierz mi mając wiele zainteresowań, musisz wybrać jedno z nich i do końca życia nie będziesz wiedział czy zrobiłeś dobrze.
Ja np uwielbiam swój kierunek, chcę to robić w życiu, kocham moich AKowców. Ale miałam chwile załamania, np przy robieniu rzeźby kiedy myślałam sobie: A, niech idą z tym w cholerę, trzeba było wybrać dziennikarstwo. Ale dzisiaj nie żałuję. Bo wiem, że się rozwijam.
Co do moich tegorocznych decyzji: od października idę na kurs fryzjerski. Tak, planuję dorabiać sobie po domkach, i oprócz warkoczyków i dredów chcę też po prostu strzyc i farbować. Na pewno mi się przyda. Natomiast za rok pójdę na studium Architektury Wnętrz. Miałam zacząć od przyszłego semestru, ale stwierdziłam, że to przyda mi się dopiero po ukończeniu tych studiów.
Życzę otwartości umysłu i cierpliwości przy wybieraniu studiów. I Ps. nie idźcie tam, gdzie kierują Was rodzice, idźcie tam, gdzie sami wiecie, że będziecie tam się czuli dobrze. Uwierzcie mi - znam ludzi z mojego roku, którzy wycofali się, bo ktoś im to doradził, ale to nie było TO.....
przed egzaminem z zasad projektowania
tu takie tam... :-)
Natalia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz