piątek, 24 sierpnia 2012

Nauczyciele part. II

Dzisiejszy dzień szybko przeleciał mi jak piasek przez palce. W pracy czułam się  tak, jakbym miała pięć minut pracy, przerwa, pięć minut pracy, przerwa i tak w kółko. W dodatku w piątki kończymy o czwartej z okazji celebrowania weekendu :-). Dalej nie odezwałam się słowem do Daniela, oprócz wydukania nieśmiałego "MONIN" [ czyli ich good morning, czasami jak coś mówią ze swoim akcentem, to nie mam zielonego pojęcia o co im chodzi;P ]. Muszę szybciej się decydować, bo jak będę się tak streszczała, to niedługo obudzę się w dzień wylotu i bez słowa wypowiedzianego do niego. A szkoda by było :). Boże, kocham swoją pracę :) ! Mówiłam już o tym ?? Jest tam tyle sympatycznych ludzi ! ( Polacy niestety nie zawsze do nich należą ). Co dziennie rano zbieramy się w jednym miejscu, siadamy dupskami na biurka, przychodzi nasz szefuńcio, którego wprost kocham i rozmawiamy o planach do realizacji danego dnia. Więcej tam żartów i śmiechu niż powagi, co daje dużo, dużo energii do pracy. Wszyscy się do siebie uśmiechają sympatycznie ( nie sztucznie ). Musimy z Justyną zagadać do tego murzynka, który się ciągle uśmiecha, gdzie tu jest jakiś dobry klub, bo już nie wytrzymuję z braku tańca i moje nogi robią dziwne akrobacje pod biurkiem. Mózg z braku tańca tak mi się zlasował, że dziś idąc do domu na piechotę śpiewałam "Say my name" i tańczyłam nie przejmując się zbytnio opinią ludzi, a biedna Justyna musiała się za mnie wstydzić :-)


Nauczyciele part II. Hmmmm ;-). Myślę, że wspomnę tutaj o Roofim i Simbusie, bo niewątpliwie są moimi nauczycielami i mentorami, jeżeli o tańcu mowa. Dwa różne charaktery, dwa odmienne style. Rafał [ Roofi ], dorosły już mężczyzna, ale ciągle trzymają się go te głupie, młodzieżowe żarciki, które czasem sprawiają, że nie tylko od brzuszków, ale także od śmiechu boli Ciebie brzuch, i te, na których dźwięk się krzywię i irytuję ;-), bo są bynajmniej nie na miejscu :). Wiele osiągnął, jest współzałożycielem jednej z najbardziej rozpoznawalnych szkół tańca w Polsce. Wiadomo, że dużą promocję uzyskał dzięki wzięciu udziału w YCD, ale przyznajmy - gdyby nie był dobrym tancerzem, nikt nie zwróciłby na niego uwagę. Dziś ma za sobą wiele profesjonalnych showcase'ów, robi chorełki do polskich programów telewizyjnych, robi to, co kocha. A co jest w tym najlepszego ? Jest cholernie skromny. Nie musi robić w okół siebie szumu, jest nadzwyczaj spokojny, choć czasem skrajnie szalony. Nie unosi się pychą, co mi imponuje. 
Drugi. Piotrek [ Simbus ]. Człowiek, któremu każdy mówił, że nie da rady, że się nie nadaje. Pamiętam doskonale tamten wieczorny trening i to co nam powiedział. Choćby w Ciebie nie wierzyli, pokaż im, na co Ciebie stać. I pamiętaj. Non stop musisz się piąć w górę, pokonywać własne bariery, bo kiedy Ty śpisz, wróg przygotowuje sobie bombę atomową. Twoim zadaniem jest stworzenie tej lepszej i silniejszej. Tamta pogadanka tak cholernie mnie podbudowała, że do domu prawie leciałam na skrzydłach. Nie raz czułam się beznadziejnie, i stwierdzałam, że było trzeba sobie wybrać spokojniejsze i mniej emocjonujące hobby - zbieranie znaczków albo hodowanie rybek. Jednak nic nie zastąpi mi tego, kim jestem kiedy tańczę. To ta dwójka nauczyła mnie, że kiedy tańczę, nie ma żadnych ograniczeń. Moim ograniczeniem jest tylko i wyłącznie moja głowa i moje ciało. To, co czuję kiedy tańczę, jest tylko, tylko moje. 




Podsumowując, w naszym życiu jest wielu nauczycieli. Niektórzy są nimi, bo ktoś pozwolił im się tak nazywać, inni są nauczycielami, bo my sami ich za takie osoby uważamy. Wielu z nich robi to dla pieniędzy, wielu z powołania. W życiu nie zawsze mamy możliwość wyboru nauczyciela, ale możemy wybrać, który z nich będzie miał na nas wpływ i z czyich nauk będziemy czerpać. Tak więc, do dzieła. Znajdźcie swoich mentorów, swoich opiekunów, którzy pomogą Wam w chwilach słabości przywrócić własną drogę na właściwe tory. :-) !!

Miłego wieczoru i dobrych wyborów Kochani. ! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz