Zapytał mnie czy jestem materialistką. Ja jego co określa materialistę, bo sama nie wiedziałam, według jakich kryteriów ocenia się bycie lub nie bycie. Kategoryczne pytanie: czy pieniądze są dla mnie najważniejsze ? Nie, nie są. Ważniejsza dla mnie jest moja rodzina, moi przyjaciele i rodzina, którą być może kiedyś z kimś założę. Moim priorytetem w życiu jest zdrowie, bo niestety z autopsji wiem, że go nie kupisz - ale to wiedzą wszyscy. Pochodzę z takiej rodziny gdzie problemy zdrowotne to główna troska, która spędza każdemu sen z powiek. Sama osobiście mam już dosyć swoich dolegliwości, które czasami wydają mi się już przesadzone i nie wiem czy to hipochondria czy niezdiagnozowana choroba. Bardziej jednak niż własne zdrowie martwi mnie zdrowie mamy, babci czy mojego brata. Czasami tak cholernie o siebie nie dbamy i nie potrafimy sami przed sobą przyznać, że istnieje jakiś problem godny rozwiązania. Żałujemy pieniędzy na zdrowie, bo wolimy za to nakarmić dziecko, cenę leków w głowie zamieniamy na cenę butów czy innej rzeczy, do której mamy słabość. Mama nie położy się do szpitala, bo nie ma na to czasu ani pieniędzy. Podsumowując, pieniądze zdrowia nie dają, ale dają leki, które czasami jednak pomagają, a ich regularne zażywanie pomogłoby zapobiec wielu chorobom.
Co jest jeszcze dla mnie ważne ? Studia. Niestety moje studia wiążą się z takimi, a nie innymi kosztami ze względu na materiały do projektów. Kupiłabyś zwykłe cienkopisy do projektu, bo wydawałoby się - liczy się schludność wykonania, nie samo narzędzie. BIP. Błąd. Otóż Twój prowadzący WOLAŁBY, z dużym naciskiem na WOLAŁBY, żebyś projekt zrobił tuszem, za pomocą rapidografu. Przyjemność kosztuje od miernej wersji, mało żywotnej od 60 złotych po 200 złotych z górnej półki. Za trzy sztuki dodam. Wydruk planszy na formacie 100 x 70 ? Kolejne 25 - 80 zł w zależności od pokrycia projektu kolorem. I teraz powiedz mi jak człowiek robiący projekt ręczny z małym budżetem może być oceniony na równi z osobą mającą projekt wykonany w graficznym programie i wydrukowany za 80 zł ? Przeciętny projekt to koszt 50 - 100 zł w zależności od ilości plansz. Makieta? Kolejne 200 zł. Ty zrobisz projekt ręcznie dostaniesz 3, kolega za drukowaną grafikę 4,5, koleżanka z makietą - 5. Czasami osoba robiąca ręcznie projekt poświęca na to więcej czasu niż osoba zorientowana w programowianiu. Makieta? Przeważnie gotowe, kupne elementy. W sklepie modelarskim znajdziesz wszystko, od trawy, przez drzewka, aż po ławki, ludzi, samochody.
Chciałabym skończyć te cholerne studia z wysokimi osiągnięciami. Bo kto by nie chciał ? W obecnych czasach ciężko znaleźć pracę z wykształceniem wyższym. Często jest tak, że nie możesz znaleźć żadnej pracy, nie wspominając pracy w zawodzie. Jeżeli o marzeniach już mowa, każdy chciałby być dobrze wykształconym człowiekiem, z ciepła posadką i domem z ogródkiem. Wszystko w odpowiedniej kolejności, praca, oszczędności, domek, rodzina. Niestety nie wielu dociera do mety. Niektórzy i owszem docierają, ale nie z wszystkimi elementami odhaczonymi. Myślę, że to właśnie z tymi brakującymi elementami naszego życia człowiek utożsamia pełnię szczęścia.
Kolejny ważny aspekt w moim życiu ? Taniec. Możesz być dobrym tancerzem. Ale jedynie dobrym. Nikt w życiu mi nie udowodni, że tancerz bez pieniędzy także może wiele osiągnąć. Żyjemy w dobie warsztatów, obozów tanecznych, które dają ogromne możliwości i rozwój. Choreografowie zza oceanu, nauka różnych styli, to rozwija. Ale na taki rozwój trzeba mieć pieniądze. Ja za swoje zajęcia płacę 130 złotych miesięcznie, za 3 godziny tygodniowo. Jeżeli chciałabym brać classy u każdego nauczyciela bez ograniczeń musiałabym zapłacić miesięcznie bagatela 300 zł. Obóz ? Ponad 2 000, bez wyżywienia i wody, która jednak w życiu tancerza jest musem. Kolejne porównanie: dziewczyna tańcząca 3 godziny tygodniowo vs. dziewczyna tańcząca różne style, od 16 do 20 godzin tygodniowo. Pytania ? Brak. I proszę Ciebie, nie mów mi, że wszystko można osiągnąć w domu przed lustrem. Nawet z największym zaparciem nie nauczysz się wszystkiego z internetu, i z połowicznego obserwowania. A styli jest masa... hip-hop, new age, poppin, lockin, krump, contemporary, wackin, dancehall, jazz, break dance.... i wiele innych, których nazw nawet nie znam.
Ostatnia kategoria - wygląd. W dzisiejszych czasach nikt nie powie mi w oczy, że wygląd się nie liczy. Kiedyś pierniczyło się głupoty: "dla mnie liczy się wnętrze". W porządku, liczy się i to nawet bardzo. Ale to fizyczność sprawia, że robimy pierwszy krok. Oczy, uśmiech, włosy, budowa ciała, i w końcu olaboga ubrania. Każdy chce być piękny, bo kto by nie chciał? Przez to wywalamy masę pieniędzy na powierzchowność. Czy ja to neguję? Nie, bo sama robię listę rzeczy, które koniecznie muszę mieć. Bo chcę się podobać sobie, bo chcę żeby inni mnie też zauważali. Bo chcę być schludna i zgrabna. Bo nikt w tych czasach nie chce być z niezadbaną, grubą i brzydką dziewczyną.
Reasumując? Czy jestem materialistką? Owszem jestem, ale moim priorytetem numer jeden jest rodzina i zdrowie. Niestety nie możemy bezpowrotnie odłączyć tego od pieniędzy, bo pieniądze są wszędzie. Na założenie rodziny potrzebne Ci pieniądze, na naukę potrzebne Ci pieniądze, na pasję potrzebne Ci pieniądze, na wygląd potrzebne Ci pieniądze. Więc odpowiadam: tak, jestem materialistką, chcę się uczyć, żeby kiedyś mieć dobrze płatną pracę, niewalący się dom i zdrową rodzinę. Nie chcę żeby moim dzieciom czegokolwiek brakowało. Chcę być niezależną kobietą, która z wszystkim da sobie radę, i nie będzie miała nieprzespanych nocy z powodu tego czy wybrać rachunki czy piękną sukienkę dla córki na studniówkę, która nie chciałaby odstawać od reszty bogatych koleżanek. Wiem, że jeszcze daleko do tego, ba, nawet kandydata na ojca moich dzieci jeszcze nie mam - ale już teraz dokonuję w życiu decyzji, które będą miały mniejszy bądź większy wpływ na przyszłość moją i niegdysiejszą przyszłość mojej rodziny.
A Ty? Jesteś materialistą?
Każdy nim jest. Świetny wpis.
OdpowiedzUsuń