piątek, 31 sierpnia 2012

Sprzedawcy marzeń


 you bleed just to know you’re alive 



I just want you to know who I am ...

Mój dzisiejszy humor zdecydowanie uległ zmianie, powiem więcej - zmianie w złym kierunku. Pierwszym moim rozczarowaniem było zobaczenie mojej wypłaty. Liczyłam, że dostanę dzisiaj wypłatę za 2 tygodnie które do tej pory przepracowałam, ale chyba niestety się przeliczyłam, bo dostałam pieniądze tylko za zeszły tydzień. Zepsuło mi to trochę moje plany zakupowe, bo szczerze ... myślałam, że jutro to będzie wielki dzień zakupów i będę mdlała od tego ciężaru toreb. Może dobrze się stało, przemyślę pewne zakupy i może z czegoś zrezygnuję, a na coś się namyślę. Jednak nie to spędzi mi dziś sen z powiek, bo zakupy nie są dla mnie kwestia życia. Będą, będzie fajnie, nie będzie - trudno. Gorzej jest z faktem, że trochę zabulimy jednak za mieszkanie tutaj... co mnie martwi. W dodatku szukanie mieszkania doprowadza mnie już do szału. Tu drogo, tu jak tanio to ani lodówki, ani pralki albo pokój przejściowy. W pracy było dzisiaj bardzo fajnie, zresztą jak co dziennie. Trochę pracy, trochę śmiechu - o niczym lepszym nie mogłam marzyć. Alison w poniedziałek lub we wtorek da nam znać do kiedy mamy umowę, tak żebyśmy wiedziały na czym stoimy i żeby kupić już bilety lotnicze. Tęsknię za domem. Anglia powoli zaczyna mnie irytować. To fajna opcja na wypad na zakupy, czy na wakacje do pracy, ale nie byłabym tu w stanie żyć. Mieszkam tu już dwa miesiące, i może gdybym pracowała od samego początku nie widziałabym tu tylu wad. Dzisiaj czekając dość długo na autobus widziałam na przystanku cały syf tego miasta. Niedomyci faceci cuchnący alkoholem, matki z dziećmi rodem z programów dokumentalnych o patologii, śmierdzący ludzie. Siedząc w double dekerze myślałam, że zdechnę od tego odoru. Ludzie, dlaczego się nie myjecie !! Dlaczego tutaj kobiety o siebie nie dbają ? ( Zrozumiałabym kobietę, odsuwającą na bok swoje potrzeby na rzecz dzieci ale tutaj chyba mało takich przypadków istnieje). Obrazek jak ze slamsów, niedomyta młoda dziewczyna, kilogram tapety na gębie, papieros w ręku, a obok dwójka dzieci. Dwie dziewczynki, jedna w wózku, którą ubrała w kurtkę zimową z puszkiem, druga dziewczynka natomiast w letniej sukience i balerinach, lat około czterech, może pięciu. Moją uwagę przykuwa diametralna różnica w ubraniu oraz wystający sutek dziewczynki w sukience. Masakra. Brakuje mi już słów do opisywania tego, co tu się dzieje. Poruszę teraz temat, o którym miałam napisać kilka dni temu poruszona pewnym serialem. Nie zrobiłam tego jednak, ponieważ późna godzina na zegarku i wczesna godzina pobudki nie pozwalała mi na luksus pisania. A więc.





Serial o ludziach, którzy w pogoni za marzeniami przeprowadzili się do fabryki gwiazd, czyli Los Angeles. Wielu z nich pozostawiło za sobą swoje dotychczasowe życie, swoich partnerów, swoje wspomnienia i lęki. 



Alicia. Młoda dziewczyna, kochająca taniec, która swoje dnie spędza na castingach do klipów, do  tras koncertowych itp. W wolnym czasie ćwiczy, aby być doskonałą na owych castingach. A co robi w nocy? W nocy Alicia tańczy w klubie nocnym ze striptizem, żeby móc zarobić na swoje utrzymanie, bo samo chodzenie na castingi dochodów jej nie daje. Mijają dni, mijają miesiące, a Alicia dalej nie dostaje tego czego chce, czyli dobrego angażu. Taki przebieg zdarzeń sprawia, że dziewczyna przestaje wierzyć w siebie i po wielogodzinnych rozmyślaniach postanawia, że skoro w tą stronę jej nie idzie, spróbuje w drugą. Zostaje gwiazdą porno. Oczywiście na początku miała ogromne wątpliwości, jednak duży przypływ gotówki i nowy samochód za jedną scenę łóżkową zmieniają jej podejście. 

Co w życiu sprawia, że podejmujemy takie drastyczne decyzje ? Że marzenia odstawiamy w kąt i wybieramy łatwiejsza drogę, która jest równoważna ze sprzedawaniem samego siebie ? Jakie okoliczności życiowe pchają nas w łapy komercji ?

Na filmie się nie skończyło. Alicia na planie owego filmu pornograficznego poznaje choreografa, który robi nabór tancerzy do trasy koncertowej Ushera. Niestety dziewczyna zaspała na przesłuchanie i było już za późno. Postanawia więc iść po trupach do celu, a właściwie po samej sobie do celu, że tak to określę, ponieważ angaż w tej trasie koncertowej załatwiła sobie przez łóżko. Można? Można. Widocznie dla człowieka gotowego poświęcić wszystko nie ma zamkniętych drzwi. Ale czy na pewno warto poświęcać aż tyle ? Z jednej strony poddajemy się, zamiast walczyć, a potem, kiedy nie mamy już innego wyjścia, łapiemy się jak tonący brzytwy...


Jednak serial to nie tylko Alicia. To także Connor, aktor na deskach serialowego planu, w domu zaś dorosły mężczyzna ze skłonnościami masochistycznymi, w którym drzemie dusza chłopca zostawionego przez matkę na pastwę losu  przy patologicznym ojcu. Connor całe życie nie czuje się wystarczająco dobry, karze siebie, a przy tym boi się zostawać samemu, dlatego szuka okazyjnego seksu, by w nocy mógł przy kimś leżeć. Jego najlepszym przyjacielem jest czerwony czajnik, który pomaga mu w oparzaniu się wrzątkiem.



Raquel. Aktorka, która wraz z upływem lat traci oferty ról w filmach. Wszyscy chcą oglądać młode, piękne, blondynki o miłym usposobieniu. Ona nie jest już ani za bardzo młoda, do stereotypowych piękności również nie należy, a co najważniejsze, ma mózg i jej rozum wie, kiedy się uśmiechać, a kiedy tego stanowczo nie robić. Jest w sytuacji podbramkowej. Ma swoje lata i nie ma swojego życia. Mieszka w motelu z imprezującymi nastolatkami, bo do tej pory nie miała czasu ani może finansów, aby się ustatkować. Nie jest alkoholiczką, jednak dla potrzeb poznania kogoś sławnego i bogatego chodzi na spotkania AA, które jak wiadomo, zbierają duże rzesze ludzi sławnych, którzy są wyczerpani życiem w Hollywood.


Tariq. Jego szczególnie polubiłam. Przypomina mi odrobinę Dixona z 90 210, nie z powodu wyglądu, tylko z tego czym się pasjonuje. Otóż Tariq pragnie przebić się do światka muzycznego, robiąc bity i będąc popychadłem jakiegoś tam producenta. Fajna postać, chłopak, który zna swoją wartość i nie da się posyłać po kawę, kiedy ma na siebie ambitniejszy plan.


Kaldrick. Jego postać totalnie mnie zszokowała. Tak jak wiele serialowych postaci jest mega przewidywalnych, tak z Kaldrickiem nic nie wiadomo... :-). Kal jest raperem, twardzielem z amerykańskich klipów o gansterach z kajdanem na szyi. Jednak w środku, pod twardą skorupą, drzemie wielkie serce, które niestety czasem się gupi i postępuje źle...


Abby. Abby Vargas zostawia w swoim rodzinnym mieście chłopaka, by spróbować swoich sił w świecie show bizu jako aktorka. Stara się jak może, jednak jej, w odróżnieniu do Connora, nie przychodzi to od niechcenia i z łatwością. Roztrzepana dziewczyna szukająca siebie w wielkim świecie. Nie przywiązuje zbytniej uwagi do swojego ubioru, a raczej przywiązuje wielką uwagę, lecz jej strój czasami znajduję się w nieodpowiednim miejscu i czasie :-). Nie wie, kogo pragnie jej serce, ale jedno wie na pewno - chce być doskonałą, dobrze zarabiającą aktorką.


Nick Wagner. Nieskomplikowany chłopak, który pragnie zostać komikiem. Z dnia na dzień staje się z chłopaka z zerowym doświadczeniem jeżeli chodzi o sprawy damsko-męskie, chłopakiem rozrywanym w jednym czasie przez dwie dziewczyny. Którą wybierze :) ? Albo lepiej, która wybierze jego ;-) ?


Jeżeli kogoś zaciekawiły postacie, odsyłam do linku powyżej :-)


Ja natomiast leżę w łóżku i wegetuję, bo nie mam dzisiaj ani na nic siły, ani ochoty. Ale jak śpiewa Alicia Keys "Party people say it's a new day." Nie wiem, czy ta notka ma jakiś ład i skład, ale nie mam też ochoty na edytowanie ;)

Miłej nocy. Przyjemnie byłoby się wtulić w silne ramiona.

Natalia.


wtorek, 28 sierpnia 2012

Let it burn


Deep down you know it's best for yourself but you
Hate the thought of her being with someone else

LET 

IT

BURN


Myślałam, że przeszło.


L.A. COMPLEX - czego to ludzie nie zrobią by dość do celu...


sobota, 25 sierpnia 2012

Sat Evening

Jednak zmotywowałam się i wyszłam na miasto. Poszłam polować na jakąś ciepłą bluzę z kapturem, bo pogoda ostatnio niezbyt dopisuje, a także na snap back czerwony lub błękitny. Bluzę upolowałam i to przecenioną ( pokazałabym, ale musiałam zaprać rękawek - stąd przecena). Zwykła czarno-biała bluza baseballówka, o której zawsze marzyłam, a nie mogłam sobie na nią pozwolić finansowo. Myślałam jeszcze o jakichś kolorowych leginsach do tańca i do pośmigania do pracy, ale niestety żadne mnie nie urzekły. Podoba mi się zamysł galaxy, ale te które widziałam, wyglądały bardziej na poplamione. Danio kupiła sobie świetne kolorowe w New Look'u z azteckim wzorem, które na prawdę są przegenialne. Co więcej... czapki nie kupiłam, bo żadna nie odpowiadała moim kryteriom, aczkolwiek umówiłam się z przemiłym panem, że jak będzie miał taką przy dostawie, zachowa ją dla mnie i kupię ją w następny weekendzior, który zapowiada się przezajebiście;P. Jak to z nami bywa, nie mogłyśmy się powstrzymać przed wstąpieniem do New Look'a. Tym razem nie zrobiłam prezentu sobie, lecz mamie :-). Mam jeszcze kilka pomysłów na podarunki dla niej, które zrealizuję za tydzień. Właśnie, za tydzień będzie wielka sobota zakupów. To będą największe moje chyba zakupy w życiu, zamierzam wydać swoją całą tygodniówkę i mdleć od naręczy toreb :-). Rozpusta na całego, a co ! Nie pokażę Wam listy moich must have'ów, pokażę Wam rzeczy po ich zakupieniu. Jednak prezentuje Wam kilka rzeczy, które chcę mieć w swojej szafie i mam nadzieję, że coś wybiorę.


Mówią na to oficerki, ale one ponoć wyglądają inaczej. Jedno jest pewne, podoba mi się zamysł takich butów, nie wiem jak będę czuła się w tych konkretnych z FOREVER 21, ale to sprawdzę za tydzień. Potrzebne mi są jakieś butki na względnie płaskim obcasie, które jednak nie będą adidasami, a pozwolą mi jednocześnie na szybkie poruszanie i nieco mniej sportowy image.

Nie mam zielonego pojęcia czy upoluję tą koszulę. Ostatnio mam cholerną słabość do jeansowych okryć. Wygrzebałam z szafy stare kurtki jeansowe, a niektóre z nich przerobiłam na kamizelki. Dzięki temu mam już białą, czerwoną, jasny błękit i granat. Z kolei ta koszula wygląda bardzo efektownie. Wiem, wiem, mogłabym ją zrobić sama, ale szczerze powiedziawszy nie mam czasu na takie zabawy teraz.


Taki krój powinien mieć nazwę Małki krój. Kocham takie bluzki i mogłabym mieć ich milion :-) . 




Powyżej bluzki i koszule, bardziej z tych eleganckich. Każdy kto mnie zna, wie, że w takim wydaniu niezwykle rzadko można mnie spotkać, jednak wiadomo, czasami życie zmusza mnie do nałożenia czegoś z półki dla "Dojrzałych". Mowa o egzaminach czy jakichś imprezach rodzinnych, gdzie nakładanie bluzy jest zabronione.

Kolejna alternatywa dla tych płaskich butków, o których mówiłam wcześniej. Te z kolei są z New Look'a. Nigdy takich nie nosiłam, nie wiem więc jak będę się w nich czuła, ale sprawdzę to na pewno.

I ostatnia w tej notce. Kurtka z jakiejś tam pseudo skóry. Kiedy były szalenie modne, nie miałam na nią kasy. Myślę jednak że  to ponadczasowe ubranie, które pasuje do wielu outfitów, tych eleganckich i tych bardziej na luzie :-).


To by było chyba na tyle w tym poście, nic ciekawego w sumie, ale Kama przynajmniej będzie miała jakąś rozrywkę w pracy :) Pozdrawiam;p

Saturday

Sobota zaczęła się dość leniwie, wylegiwanie się w łóżeczku z laptopem i oglądanie Laguna Beach. Miałam wybrać się do miasta, żeby obczaić sobie jakąś nową czapeczkę czy coś, ale chyba właśnie minęła mi ochota, jejku.