niedziela, 19 września 2010

i cant sleep at night.

let me hold you for the last time.

Cholera. Po weekendowym balowaniu został mi pusty portfel i nieznośny katar.


Za tydzień o tej porze będę już po koncercie Eldoki.

I can't tell you something that ain't real.

Powitania, pożegnania... i tak  bez końca.



***
Znużona czekaniem na super walkę Pudziana zasypiałam już z Leszkiem w fotelu. Wysłuchałam profanacji hymnu amerykańskiego, zobaczyłam zwycięstwo Pudziana, po czym ubrałam dupę i wyszłam z M. Miałyśmy iść do domu. Ale to by było zbyt proste jak na godzinę 1:00. Poszłyśmy do klubu. Muzyka całkiem nie moja, do niektórych kawałków, żeby je przetrawić musiałabym być nieźle zaprawiona. Ale nie tym razem ;-) 5:00 !

Z wielkimi oporami poddałam się i zatańczyłam jakiś śmieszny kawałek z równie śmiesznym chłopakiem w jeansowej kurtce i mokasynach. Inny zapytał z kolei czy poczęstuję papierosem. A co mi tam, mam dobry dzień, częstuję wszystkich. Trzeci to już mi nawet drinka zaproponował, ' nie bój się, nic Ci nie zrobię. zobacz ile osób wokół '. Myślę sobie skąd ja znam jego twarz, i nie mam zielonego pojęcia, ale się dowiem, Tak czy siak - temu panu już podziękujemy ;-). Nie potrzeba mi niczyich względów, a tym bardziej drinków.


Czy kobieta, która przychodzi na imprezę ma napisane na czole : jestem sama, postaw mi drinka ? jestem sama, zatańcz ze mną ? Czy dwie kobiety, które przychodzą na imprezę szukają zdobyczy ?

Gdzie do cholery jest tolerancja dla wolnych kobiet, które czasem chcą tylko potańczyć i wypić napój z prądem, dodam : na koszt własny. ?

Mieć pewność o tym czego potrzebuje
W łóżku, przy stole, w sercu i w rozumie
W tłumie iść sama potrzebna i nie chciana ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz