wtorek, 21 września 2010

Break session

Hip hop still lives in bboying:)

Taki oto napis miał Broken na koszulce wczoraj.
A ja czuję się dosłownie broken po wczorajszych warsztatach. 


poniedziałek, 20 września 2010

Fixxxx youuuuuuu

Płaczę jak mała dziewczynka.
kocham każdą linijkę, każdą.
zrobiłam to cholerne drzewko decyzyjne.
i wyszło, że nie taki znowu ideał z Ciebie.
ale co z tego ?
jeżeli rozum mówi nie, a serce tak ?



When you try your best but you don't succeed !

When you get what you want but not what you need....

When you feel so tired but you can't sleep

Stuck in reverse



When the tears come streaming down your face !!!
When you lose something you can't replace
When you love someone but it goes to waste
could it be worse?

Lights will guide you home
and ignite your bones
And I will try .....
to 
fix 
you

High up above or down below
when you too in love to let it go
If you never try you'll never know
Just what your worth

Lights will guide you 
home
and ignite your bones
And I will tryyyyyyy
to 
fix
you



niedziela, 19 września 2010

i cant sleep at night.

let me hold you for the last time.

Cholera. Po weekendowym balowaniu został mi pusty portfel i nieznośny katar.


Za tydzień o tej porze będę już po koncercie Eldoki.

I can't tell you something that ain't real.

Powitania, pożegnania... i tak  bez końca.



***
Znużona czekaniem na super walkę Pudziana zasypiałam już z Leszkiem w fotelu. Wysłuchałam profanacji hymnu amerykańskiego, zobaczyłam zwycięstwo Pudziana, po czym ubrałam dupę i wyszłam z M. Miałyśmy iść do domu. Ale to by było zbyt proste jak na godzinę 1:00. Poszłyśmy do klubu. Muzyka całkiem nie moja, do niektórych kawałków, żeby je przetrawić musiałabym być nieźle zaprawiona. Ale nie tym razem ;-) 5:00 !

Z wielkimi oporami poddałam się i zatańczyłam jakiś śmieszny kawałek z równie śmiesznym chłopakiem w jeansowej kurtce i mokasynach. Inny zapytał z kolei czy poczęstuję papierosem. A co mi tam, mam dobry dzień, częstuję wszystkich. Trzeci to już mi nawet drinka zaproponował, ' nie bój się, nic Ci nie zrobię. zobacz ile osób wokół '. Myślę sobie skąd ja znam jego twarz, i nie mam zielonego pojęcia, ale się dowiem, Tak czy siak - temu panu już podziękujemy ;-). Nie potrzeba mi niczyich względów, a tym bardziej drinków.


Czy kobieta, która przychodzi na imprezę ma napisane na czole : jestem sama, postaw mi drinka ? jestem sama, zatańcz ze mną ? Czy dwie kobiety, które przychodzą na imprezę szukają zdobyczy ?

Gdzie do cholery jest tolerancja dla wolnych kobiet, które czasem chcą tylko potańczyć i wypić napój z prądem, dodam : na koszt własny. ?

Mieć pewność o tym czego potrzebuje
W łóżku, przy stole, w sercu i w rozumie
W tłumie iść sama potrzebna i nie chciana ;-)

niedziela, 12 września 2010

Whitestock

Myślałam, że będzie cudownie. I po części może i było cudownie. Po części. Przez ponad 19cie lat mieszkałam w małym mieście, w którym każdy każdego zna, a przynajmniej tak mu się wydaje. Każdy wie o każdym wszystko, przeważnie Ci którzy nie powinni, a Ci którzy z pozoru powinni wiedzieć o Tobie wszytko, w ogóle Ciebie nie znają. W O G Ó L E . Jestem już cholernie zmęczona małomiasteczkowym życiem, małomiasteczkowymi stereotypami i najbardziej małomiasteczkowymi plotkami. Tutaj Twoja reputacja wyprzedza Ciebie o jakiś kilometr, dwa miesiące, cztery godziny. Jeszcze nie zdążyłaś go poznać, ale on już wie, z kim się kolegujesz, z kim byłaś lub nie byłaś, do jakiej dyskoteki chodzi, ile drinków wypiłaś.

Myśląc, że w większym mieście tak nie będzie, również zamykam się w schemacie. Ponoć wszędzie na świecie ludzie są tacy sami, tylko ze w większym mieście z powodu większej ilości masy, zjawiska te występują na mniejszą skalę.

Ta częściowa anonimowość po części mnie podnieca.  To jak czysta kartka, którą możesz znowu zapisać. Nie jesteś skreślony od razu przez Twoją wyprzedzającą Cię reputację. Przeszłość. Od Ciebie zależy jaką ilość wiadomości o sobie chcesz dozować ludziom. Po prostu jaram się tym. Ja - ram.

Ale w każdej zalecie jest jakaś wada. Zawsze to cholerne ALE.

Będę za nią tęskniła, za moją małą Jot.


Wyszłam spocona ze studia, na wskroś mroziło mnie już niestety jesienne powietrze. Nie wzięłam płaszcza, głupia - jadę siebie w myślach. Jakieś nie wiem - 100 m do pasów, światło zmienia się na zielone. Cholera, muszę biec. Dzwoni mama, cholera wypada mi komórka i rozsypuje się na wszystkie możliwe części. Damn ! Zielone światlo diabli wzięli. Zacina intensywny deszcz, moja parasolka uległa samozniszczeniu. faaaaaaaaaaaK. doczłapuję się do tego przeklętego przystanku. 22tka za 20minut, o niee.... ale co mam zrobić ? sadzam dupę na ławce i czekam, bo co innego mi pozostało. Kiedy w końcu skończy się czekanie, a zacznie się życie? Pada mi bateria. Pada deszcz. Padam ze zmęczenia. Gapię się ślepo w przestrzeń. Po tak intensywnym treningu od czterech miesięcy siedzę odmóżdżona. I nagle do mojego mózgu wpada myśl.

JESTEM TUTAJ KROPLĄ W MORZU.

sobota, 4 września 2010

s02e12

Wielbię ten serial. Sex and the City. Nic mnie tak nie rusza, bawi, zachwyca jak Carrie Bradshow i jej przyjaciółki.Oglądając 12ty odcinek przekonałam się, jak łatwo mogę identyfikować się z główną bohaterką i jej życiem.

00:08:38:W jednej chwili jest ze mną,|a w następnej odtrąca mnie.
00:08:41:I po prostu nie mogę uwierzyć,|że to się stało, znowu!
00:08:45:Tak, uspokój się.|Nie tłuczmy naczyń.
00:08:49:Dlaczego wciąż tak się krzywdzę?
00:08:53:Muszę być jakąś masochistką.
00:08:56:To właśnie wtedy po raz pierwszy zdałam sobie z tego sprawę.
00:08:59:Byłam w związku sado-maso|z Big'iem.


00:09:04:W miłosnych relacjach istnieje cienka linia|pomiędzy przyjemnością a cierpieniem.
00:09:08:Właściwie, istnieje powszechne przekonanie,|że związek bez cierpienia...
00:09:12:...nie przedstawia większej wartości.
00:09:14:Dla niektórych cierpienie oznacza jego rozwój.
00:09:17:Ale skąd mamy wiedzieć,|kiedy kończy się ból rozwijający ...
00:09:19:...a zaczyna ten prawdziwy?
00:09:22:Jesteśmy masochistami czy optymistami,|jeżeli dalej podążamy tą cienką linią?
00:09:26:Gdy chodzi o związki...
00:09:28:...skąd mamy wiedzieć,|kiedy "dosyć" znaczy dosyć?






00:21:20:...a tobie już tak odbija...
00:21:23:...że chyba musisz oddzielić nas|całym oceanem.
00:21:27:Nie chcę już więcej o tym rozmawiać.
00:21:33:Dlaczego to takie trudne...
00:21:37:...dla ciebie włączyć mnie do twojego życia|w jakikolwiek sposób?
00:21:46:Sądzę, że trudno zmienić stare przyzwyczajenia.
00:21:49:Może już tego nie potrafię.
00:21:52:Rozumiem.
00:21:56:Liczę na to, że rozumiesz.
00:22:01:Powiedziałeś, że mnie kochasz.
00:22:03:Powiedziałem.
00:22:05:To dlaczego to tak cholernie boli?
00:22:10:W drodze do domu byłam wściekła.
00:22:12:Nie na Big'a, a na siebie.
00:22:15:Byłam prawdziwą sadystką.
00:22:17:I może to on miał bat,|ale to ja sama się przywiązałam.
00:22:21:Przywiązałam się do mężczyzny,|którego przywiązanie przerażało.


00:25:26:Położyłam się spać o 1:00.
00:25:28:I nie mogłam zasnąć do 2:30.
00:25:44:Już nic nie mieliśmy sobie do powiedzenia.|Powiedzieliśmy wszystko.
00:26:04:Po tym, jak kochaliśmy się zrozumiałam, że to koniec.
00:26:07:Czy kiedykolwiek kochałam Big'a|czy może byłam uzależniona od cierpienia?
00:26:11:Pięknego cierpienia|w pragnieniu kogoś tak nieosiągalnego.
00:26:21:Co ty tam robisz?
00:26:25:Jedź do Paryża.
00:26:27:Ja nie przyjadę.
00:26:31:Przestańmy udawać,|że jesteśmy kimś, kim nie jesteśmy.
00:26:36:Już dobrze.
00:26:39:Wracaj do łóżka.
00:26:41:Chciałam do niego pójść,|ale czułam się tak, jakbym była przywiązana do krzesła.
00:26:46:Coś mnie powstrzymywało|bo wiedziałam, że posunęłam się za daleko.
00:26:50:Osiągnęłam granicę.
00:27:29:I tak oto|wyzwoliłam się z więzów Big'a.
00:27:33:Byłam wolna.
00:27:35:Ale nie było w tym nic pięknego.

25 sierpnia

Niby dzień jak co dzień. Ale inny. Stało się. Nie wiem, czy to sprawi, że będziemy na siebie inaczej patrzeć. Bardziej ufać, bardziej szanować. Nie wiem, czy takie rzeczy dzielą, czy łączą. Okaże się w najbliższej przyszłości. Myślałam, że połączy. Ale. Właśnie, tego ale wcale nie powinno być. Ale jest. Już nie masz dla mnie czasu. Boże, mam nadzieję, że zacznę oddychać, odetchnę od całego smrodu tego małomiasteczkowego społeczeństwa.

please, come back to me.

Jestem żałosna. I ....

....kurwa, jak ja Ciebie uwielbiam ! :-)


Śniłeś mi się C.

 jestem Zosia Samosia, nie uczę się na cudzych błędach. Ja muszę sama. Sama cierpieć, sama płakać, sama wkurwiać się.

środa, 1 września 2010

jutra nie będzie.




Mogłabym tak godzinami patrzeć się na to, jak perfekcyjny jesteś, w każdym calu.


Wiem, wiem  - czytałam książkę i miałam się nie rozczulać. Zdystansowałam się, ale jedne spojrzenie na Ciebie sprawiło, że znowu jestem bezgranicznie Twoja.


Lubię topić się, a potem łapać się brzytwy. 

Mam świadomość, że nie przenosiłbyś dla mnie gór- że nie czujesz do mnie tego samego, co ja do Ciebie.
I czuję tą szpilkę w sercu.