niedziela, 2 maja 2010

Powietrza.

 demot na dziś

Paskudny dzień.
Jestem dziś marudna.
Wszystko mnie nudzi
Wszystko mnie drażni
Do tego zaczęła boleć mnie głowa
I chce mi się wymiotować
Nie, to nie kac.
Po prostu czuję się źle.
Mentalnie i fizycznie.
Nigdy chyba nie czułam się bardziej samotna niż dziś.
Leżę na kanapie, i nie wiem, co mam ze sobą zrobić.
Więc nie robię zupełnie nic.
Poszłabym utopić smutki w czekoladzie,
Ale nie chce mi się iść do bankomatu.
W portfelu zostało mi chyba z 40 groszy.
Chce mi się beczeć.
Już mogę zacząć?
AAAaaaaaaaaaaaaaAAAAAAaaaaaaaaaAAAAAAaa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Za 1,5 miesiąca odetchnę nowym powietrzem.

Jej noga znów znalazła się na chodniku na Zielonych Wzgórzach.
Najpierw pojechała na Rumiankową do Łukasza.
Nieśmiało zapukała do drzwi, pozna ją ?
Poznał, oczywiście, że poznał. Włożył w jej rękę pęk kluczy i uśmiechnął się.
Ona już wie, że następnym razem wejdzie balkonem, tak jak lubi.
Znowu wsiada do miejskiego autobusu,
Uśmiechna się do nieznajomej twarzy.
Jedzie do Białej po kawę, i ciastko. Taki nowy rytuał.
Rutyna zapewnia jej stabilność i spokój.

Usiądzie najbliżej okna. Będzie obserwowała matki z dziećmi, to takie jej hobby.
Kawa zupełnie jej wystygnie, jest marzycielką i wiecznie chodzi z głową w chmurach.
Pójdzie na spacer do ogrodu francuskiego i narysuje barokowy pałac.
Potem wróci na Mieszka, nakarmi swojego kota.Zjedzie windą z 11 piętra, będzie miała motylki w brzuchu.
W końcu może przejrzeć się w lusterku, kiedyś była za niska.
Przejdzie przez plac zabaw, pomacha małej dziewczynce, przejdzie przez ulicę,
kupi trochę warzyw na sałatkę na pobliskim targu.
Znów wjedzie na 11 te piętro. Już dawno odpuściła sobie wchodzenie schodami,
zostawia tą wątpliwą przyjemność na czas awarii.
Będzie parno, znowu burza?
Jako, że okna są tylko na północnej ścianie budynku,
musi otworzyć drzwi frontowe, żeby zrobić przeciąg.
Włącza sobie starą muzykę Krysi, wyjmie tą komódkę z kolczykami,
którą uwielbiała tak bardzo, kiedy miała 7 lat.
Boże, jakie wszystko było wtedy proste.
Białe było białe, a czarne czarnym.
Teraz wszystko jest inaczej.
Zwiąże włosy w kucyk, nastawi wodę na herbatę z cytryną, zrobi sałatkę.
Babcia mówiła, żeby nie czytać przy jedzeniu.
Zmienia płytę na I am Sasha Fierce.Nalewam sobie czerwonego wina do kieliszka.
Włącza kawałek 15 i śpiewa piosenkę, którą tak bardzo kocha. 
podchodzi do okna, odsłania żaluzje, słońce dawno już zaszło.
Zresztą i tak po południu jest po drugiej stronie.
Patrzy w dół, 11 pięter w dół.
Ludzie są tacy mali. Jak mrówki.
Bierze ze szkła cukierka,
powoli się rozpuszcza, a ona składa papierek na milion sposobów.
JD puszcza strzałkę. [Wiecie, że obie macie takie same inicjały ?]
Wkłada bluzę z kapturem, przecież może padać.
rozpuszcza włosy, i wychodzę.
Planty, fontanna i mała ruda dziewczynka.


I cry at night, 'cause my baby's too far, to be by my side
To wipe away these tears of mine, so I hold my pillow tight
To imagine you, I'll stretch your hand looking for mine

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz