niedziela, 2 maja 2010

Majówka.

.
Już nawet Łomża mi nie pomagała.

Wtedy dobrze się czułam.
Nic nie musiałam nikomu udowadniać.
Nikt mnie nie osądzał.
Nie męczyłam się,
Mogłam być sobą.
Nie gimnastykowałam się,
nie grałam.
Teraz czuję, że wszystko jest tak cholernie sztuczne i plastikowe.
W tym mieście trzeba się przypasować, albo wysłać buziaka na pożegnanie.
Wbijam już w to, konkretnie.


Nie pozwolę żeby ktokolwiek cokolwiek kiedykolwiek ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz