piątek, 20 kwietnia 2012

Zachłanność

 

Cały tydzień znów dość intensywny. Wczoraj pierwszy dzień na uczelni był dość męczący, głównie ze względu na dość słabe warunki pogodowe, ale miło było zobaczyć te wszystkie twarzyczki. Przeraża mnie ilość misji, które muszę wykonać, owocuje to tym, że każdego dnia zapierniczam w tą i w tamtą ile wlezie, i nie mam czasu spokojnie usiąść i odpocząć. Mój próg wytrzymałości spadł, poza tym biję się z myślami, bo jak nie myśleć? A nerwobóle dają się we znaki, i sprawiają, że człowiek dosłownie łapie się za serce, a z bólu zamyka oczy. Jedyne czego teraz nie potrzebuję, to z pewnością stres. 

Najgorzej jest kiedy wszyscy mówią Ci co masz robić, i sam już nie wiesz co w Twojej głowie jest Twoje, a co ich. Co lubisz Ty, a co każą Ci lubić oni. Mam tyle myśli w głowie, że non stop jestem zawieszona, i im więcej stresu tym mniej do mnie dociera. Muszę się zatrzymać na chwilę. Ale kiedy ? Kiedy terminy lecą na łep, na szyję...


 
 
brak mi tchu, brak mi śliny, wypłukuję witaminy, pragnę więcej dopaminy.

2 komentarze:

  1. też nie lubię, kiedy ktoś mi coś wciska i nagle tracę orientację. gubię się.
    czasami trzeba się zatrzymać, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za radę:)przyda się jakiś leciutki wspomagacz :)
    Dodaję :*

    OdpowiedzUsuń