Nadmiar treningów sprawił, że jeszcze 3 miesiące temu dosłownie rzygałam tańcem. Ja. Kiedy tańczę od 8 roku życia. Codzienne treningi po parę godzin, wracanie po północy dały się we znaki. Nerwobóle, zmęczone ciało i umysł. Stwierdziłam, że muszę zredukować godziny treningów, bo wykończę się. I tak też zrobiłam. Ale wczoraj w nocy w łóżku stwierdziłam, że nie umiem bez tego już żyć... Tak więc jadę do studia zobaczyć chorełkę moich dziewczyn, bo jutro jadą na Wirującą Strefę. Tym razem beze mnie, na moje własne życzenie. Czy żałuję? Żałować będę w sobotę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz