Minęło Święto Zmarłych. Minął długi weekend, który bądź co bądź szybko upłynął...zbyt szybko. Pewnie głównie dlatego, że trzy dni z rzędu spędziłam w klubie, nie tylko pod osłoną nocy. Otóż w ramach współpracy z klubem w moim rodzinnym mieście zostałam poproszona o udzielenie się od strony artystycznej. Miałam wiele, na prawdę wiele wątpliwości odnośnie tego. Czy nie sprofanuję dzieła zajebistego fotografa i...czy nie sprofanuję ściany klubu ;P. Po wielu rozmowach, rozmyślaniach postanowiłam zaryzykować. Raz kozie śmierć. Pewnym krokiem pomaszerowałam do Pastela po farby, wybrałam co trzeba i spakowałam walizkę do domu.
Podróż minęła mi samotnie, aczkolwiek nie nudno, bo pierwszy chyba raz skorzystałam z laptopa zamiast trzymać go pod nogami. Obejrzałam 2 filmy. w tym "American Gangster", który oglądałam nie raz i polecam. Świetna fabuła, trochę taka amerykańska wersja Ojca Chrzestnego z Danzelem Washingtonem w roli głównej. Film jest bardzo długi więc nim się zorientowałam byłam już na dworcu w punkcie docelowym, gdzie czekała na mnie moja mama.
Uśmiechnięta i radosna na mój widok, jak zawsze. Boże, co to za kobieta :). ! Najlepsza mama na świecie. A razem z nią najlepsze jej pierogi na świecie :) !.
Bądź co bądź, podczas świąt zdąrzyłam upchać w sobie tyle pysznego jedzonka, że zapasów tłuszczu starczy mi na całą zimę. W mojej białostockiej lodówce nie hula wiatr, bo wypełniona jest po brzegi pysznościami od mamy. Nic tak nie smakuje jak kotlet albo pieróg mamy w czasie studiów :) Uwierz mi.
Ale teraz z innej beczki....
Śmierć bliskiej osoby, jak się z tym pogodzić? Etapy godzenia się z tym faktem takie jak zaprzeczenie, rozpacz, depresja, a w końcu złość. Złość? - dziwisz się. Tak. Tego też można doświadczyć. Zbyt wielu młodych ludzi od nas odchodzi. Samych, lub bez własnej zgody. Często jednak te osoby kuszą los, i niestety, kuszą go sukcesywnie.
Złość za to, że ktoś zostawił nas, na tym często tak źle postrzeganym świecie. Za to, że już nie masz z kim walczyć o lepsze jutro. Złość za to, jak on mógł odejść!! Jak? Złość na Boga. Dlaczego właśnie On. Ona. Dlaczego zostawiłeś mnie samego na tym pieprzonym świecie, pytał się, dlaczego. Zagranie egoistyczne, ale prawdziwe. Bo przyjaciela chcemy mieć tylko dla siebie, zawsze obok.
A teraz spójrz na swoich przyjaciół. Co byś zrobił, gdyby któregoś dnia ich zabrakło? Wiem, nie dopuszczasz do siebie nawet takiej myśli, ale kto wie, co zdarzy się jutro? W Święto Zmarłych włączyła mi się z Jot. taka rozkmina i obie stwierdziłyśmy, że znajdujemy się w takim położeniu, że nie obracamy się w gronie 2, 3 osób, tylko spędzamy czas w dużej hermetycznej grupie. I szczerze? Każdego kocham, bywają dni, że jednego dnia mniej lub więcej, jak to w życiu bywa. Ale nie wyobrażam sobie życia bez żadnego z Was. Słyszycie? Bez żadnego z Was!! Nawet jeżeli studia nas podzieliły na 3,4 miasta zawsze nasze drogi spotykają się w rodzinnym mieście. Każdemu życzę takich przyjaciół. Nie mówię tu o ludziach, którzy udają, że nimi są. U nas czegoś takiego nie ma, wiem, bo znam Wasze dobre serca.
Irytuje mnie to całe Święto Zmarłych. Irytuje mnie to, jak wiele osób nie ma szacunku dla tego miejsca, a raczej, dla osób które tam spoczęły. I te wszystkie, żenujące kłótnie, o znicz, o kwiatek, o to o tamto. Ma sa kra. Dlatego tak bardzo nie lubię, tłumnego zjazdu ludzi na cmentarz. Zaczynają się pokazy mody, zastaw się a postaw. Boże, czy oni nie rozumieją, że stoją obok grobu bliskiej osoby? I czy stojąc tam nie rozumieją jak życie jest kruche? Nie rozumieją faktu, że nie zabiorą swoich kozaków, futer i czego tam jeszcze do grobu? W sumie jedną parę to i można, prawda, powiedziałabym humorystycznie. ale jedną jedyną. Ja nie mówię, że moda, że aparycja nie jest ważna. Skłamałabym, jest i to bardzo. Ale w takim momencie chyba nie ważne jest że Zosia ma super futro z norek, szynszyli, czy czegokolwiek tam.
Jejku... dobija mnie to, że ludzie choć w jeden cholerny dzień nie mogą zachowywać się po ludzku. Zaczynam po prostu przeklinać w myślach, że człowieczeństwo zmieniło definicję, lub w ogóle też nie występuje. Zważają na tak nieistotne sprawy, że aż rzygać mi się chce. Helo! Przecież i tak na końcu życia zostajemy nadzy! Nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, oczywiście. Zadbajmy więc, by nie być nagim w sercu. By mieć pełen wachlarz uczuć, wspomnień, relacji z drugim człowiekiem. Jak to wygląda, kiedy w taki dzień jak Święto Zmarłych pół rodziny stoi twarzą na zachód, drugie pół na wschód, odwróceni do siebie dupami. ? O co my się wszyscy kłócimy ? Afery.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz