Ale do rzeczy - miałam opowiedzieć o Pile.
A więc dwa dni przed podpisałam regulamin, który zawierał punkt 7., otóż : Nie spożywać alkoholu pod żadną postacią podczas wyjazdu. Ale tak stresowałam się tym wyjazdem, nie mogłam się doczekać tej cholernej trzeciej, a wskazówki zegara miałam wrażenie, że jak na złość cofały się. Stwierdziłam, że jeżeli wypiję z dwie lampki czerwonego winka przed to przecież nie złamię regulaminu ;-)
No to powalczyłam z korkociągiem i po chwili sączyłam już winko przy niezłym filmie, o którym może kiedyś tu wspomnę bo uważam, że jest godny obejrzenia.
Pakowałam się chyba z 3 razy, bo nie wiedziałam już co ze sobą wziąć, dodawałam, odejmowałam, nie chciałam by walizka poszła mi w szwach. W myślach zastanawiałam się, czy dziewczyny będą miały więcej czy mniej. Jak mniej to obciach wysiadać z taksy z moją walizką, jeżeli więcej to żal - bo ja z czegoś tam zrezygnowałam. Kiedy zajechałam pod studio okazało się, że było w sam raz :-).
W ogóle moja jazda taksówką:
T: To co, 3 w nocy, dworzec?
Ja: Nie, najpierw po koleżankę, później pod studio taneczne.
T: A jakie ?
Ja: FPC
T: Uuuu...Jedzie pani na rytm ulicy?
Ja; A jadę z ekipą.
T: To życzę pani żebyście zajęli 2 miejsce.
Ja śmiejąc się: Dlaczego drugie a nie pierwsze ;-)?
T: bo mój syn tańczy w szale i rozumie pani, oni na pewno zdobędą pierwsze, ale nie przejmuje się pani, drugie też dobre.
Ja: Pffff.
Oczywiście nie muszę chyba dodawać, że Szał nie miał szans na te pierwsze miejsce bo nawet do półfinału się nie zakwalifikował, ale mniejsza o to :-)
Ta 5-6 godzinna podróż dawała mi się we znaki, dupka mi drętwiała i modliłam się o jakiegoś dobrze wykwalifikowanego masażystę;P. Dzięki Krzysiowi mieliśmy wesoły autobus ! nie smutny :-)!!! Ogólnie było prześmiesznie i przekozacko. Do Piły dojechaliśmy nie wiem, ok 9 -10? nie wiem nawet nie pamiętam. Ogarnęliśmy się i poszliśmy się zerejestrować.
Przed Browarem roiło się od tancerzy. Niektórzy z nich, miałam wrażenie i nie tylko ja- przyjechali chyba do cyrku. Ale rozumiem, kto nie ma w nogach ten ma w głowie, i musi zamaskować jakoś ten brak w umiejętnościach tanecznych. Nie no żart oczywiście, ale po co malować sobie gębę na zielono, robić sobie na głowie jakieś 5cio kilowe turbany, papiloty we włosach itp. Po co to wszystko ? Daleko temu było do szołu scenicznego.
Kwadraty i Jedziemsy mieli preeliminacje po 15 i przeszli dalej. Było dużo mega dobrych, ale także dużo słabych wg mnie składów. W Browarze jak zwykle ścisk, że nie ma gdzie nogi postawić, większość zawodów oglądałam z telebimów, bo stanie przy parkiecie w ścisku przyprawiało mnie o zawrót głowy.
Chłopacy rozdawali ulotki o FP Dance Campie. Nadmiar muzy miażdzył mi już mózg. Obiecałam sobie, że tydzień po powrocie zero muzyki i słuchawek. Wszyscy motali się gdzieś po kątach na naszej miejscówie, jedni spali, inni rozwiązywali krzyżówki, serio.
Żeby się nie rozpisywać - bo będę robiła zaraz kolejnego posta - Przeszliśmy do finałowej ósemki, obie ekipy. Miałam wielką nadzieję, że Jedziemsy na swoim debiucie zajmą 3 miejsce, niestety nie udało się, ale za rok od razu są w półfinałach, więc jest dobrze, nawet powiem lepiej, zajebiście dobrze. Tutaj możecie sobie obejrzeć występy:
Kwadraty ( 2miejsce) :
Mega podobały mi się kawałki, myślę że zajebiste połączenie muzy, japoński styl, i te normalne, niepajacowe stroje. Myślę, że technicznie na prawdę miażdzą. Zasługiwali na pierwsze miejsce, ale niestety wg jurorów byli lepsi ;-). Nie mówię, że mi się nie podobali, bo podobali mi się. Nie mam zamiaru mówić że nie, tylko dlatego, że chodzę do FPC. Na żywo wyglądało to milion razy bardziej kozacko.
Jedziemsy :
Myślę, że każdy jarał się faktem, że choreo do polskiego rapu :-) Powiem wam, że można bybyło chwalić każdego z osobna, ale to formacja. Kolejne pokolenie kozaków, serio, są mocni grupowo jak i każdy z osobna. Widzialam na Jamie jak miażdzą swoimi niepowtarzalnymi stylami, każdy ma zajebiste flow. Najmłodsza dziewczynka, Julka ma 12 lat.
Zdjęcia są strasznie marne, bo stałam od tak zwanej dupy strony ;) Więc może na razie nie będę dodawała.
Walka o puchar bizona: Kwadraty vs. Co jeeest?
No i wreszcie filmik wygranej ekipy Co jeest? Crew. Bez żalu i zazdrości przyznam, że odwalili kawał dobrej roboty, zresztą było widać po reakcji publiczności. Fajne pomysły, styl, instrumentale, i końcowy motyw przekozak :-)
Była jeszcze jedna kozacka ekipa, pokażę, jak sobie przypomnę jak się nazywali :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz