piątek, 29 kwietnia 2011

Dom

Pogoda jak z amerykańskiego serialu. I mimo, że przyzwyczaiłam się do mojego mieszkania tam, tutaj czuję się tak dobrze, tak swojsko. Czasami miło spotkać kogoś na chodniku i pogadać przez minutkę albo dwie. Tam czasem nie ma do kogo mordki otworzyć. Nie ma do kogo się uśmiechnąć. To tylko takie... mijanie.

We wtorek poszłam z E. na spacer. Czasami mam wrażenie, że to co się dzieje, to nie przypadek, to przeznaczenie. Bo jak można upiec tak dobre dwie pieczenie na jednym rożnie? Jej i moją?
Zostałeś przyłapany niemalże na gorącym uczynku. Zobaczyłam ten Twój, tym razem niewątpliwie desperacki uśmiech zaskoczenia. Głupio, co ?
 Jak nie z tą, to na pewno z tamtą.
 I tyle z tej Twojej wielkiej przyjaźni, którą starasz się upchać gdziekolwiek. 


W środę po dawce chmielu wróciłam do domu i zrobiło mi się jakoś dziwnie. Jakie to irytujące, że nie potrafię za sobą pozostawić przeszłości. Zakazany owoc smakuje wciąż tak samo, i dalej go pochłaniam, choć zjadłam cały, przetrawiłam i wysrałam. 

Potem położyłam głowę na białej poduszce, zamknęłam oczy i przypomniało mi się wszystko co dotyczyło mnie i C. Nie, nie, nie. To nie dla mnie.
Ja jestem stojącą latarnią morską, a on dryfuje od portu do portu, urządzając sobie niezłe zabawy na pokładzie.


Czasem zastanawiam się, czy lepiej wiedzieć czy żyć w błogiej nieświadomości ? 





THE Xx - Stars. mp3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz