Świetna para.
Im such an idiot. and you are a jerk.
sobota, 20 listopada 2010
Without Saturday Night Fever
Bez Saturday Night Fever raczej dziś.
D. wyjeżdza we wtorek. Bałam się pożegnania Że się popłaczę, ale przy tylu świadkach to nie wchodziło w grę.
Jedzie. Na wyspy. Jedzie. Mój najlepszy przyjaciel. Nie będzie go na święta, nie będzie go na sylwestra, nie będzie go w moje 20te urodziny.
To on był przy mnie zawsze, kiedy tego potrzebowałam, nie ona, nie oni .
Będę tęskniła CHOLERNIE.
D. wyjeżdza we wtorek. Bałam się pożegnania Że się popłaczę, ale przy tylu świadkach to nie wchodziło w grę.
Jedzie. Na wyspy. Jedzie. Mój najlepszy przyjaciel. Nie będzie go na święta, nie będzie go na sylwestra, nie będzie go w moje 20te urodziny.
To on był przy mnie zawsze, kiedy tego potrzebowałam, nie ona, nie oni .
Będę tęskniła CHOLERNIE.
grenade
Yes, I would die for ya baby
But you won't do the same
Jakoś odzwyczaiłam się od pisania. Czas tu strasznie szybko leci. Dojazdy zajmują większość mojego dnia, co mnie niesamowicie irytuje. Zamiast spać godzinę dłużej trzeba jechać autobusem. Zamiast pić w domu ciepłą herbatę i czytać książkę trzeba jechać autobusem. Wszędzie jest tak cholernie daleko. Wszędzie musisz się tłoczyć ze starszymi ludźmi, którzy chyba notorycznie zapominają o higienie. ! Damn.
Z nim ? Ani krok do przodu ani do tyłu.
To się nigdy nie wydarzy. Choć zawsze dostawałam to, czego chciałam.
Siedzę w studio przed zajęciami, wychodzi on. Ciacho, ale co z tego jeżeli w głowie mam ciągle jego ?
Wyjdź już z mojej głowy, proszę.
get ouuta my head :) !!
This is what'll happen if you ain't givin your girl what she needs ;-) !!
He's taken your place
Get
outta
my
way
środa, 17 listopada 2010
Whos that chick
Sound is my remedy feeding me energy
Music is all I need
Baby, I just wanna daaaaaaance
I don't really caaaaaaare
Too cold for you to keep her
Too hot for you to leave her
Too hot for you to leave her
s04e09
I followed my heart all lastyear and it led me nowhere. Now I need to follow my head. I'm sorry, but I have to be Blair Waldorf before I can be Chuck Bass' girlfriend. I don't expect you to wait. If two people are meant to be together, eventually they'll find their way back.
i love you. Chuck. Bass
i love you. Chuck. Bass
piątek, 12 listopada 2010
niedziela, 7 listopada 2010
środa, 3 listopada 2010
love the way u lie
Where you going
I'm leaving you
No you ain't
Come back
We're running right back
Here we go again
It's so insane
you ever love somebody so much you can barely breathe when you're with them?
poniedziałek, 1 listopada 2010
Homecomin
Przyjechałam w piątek. Spieszyło mi się tutaj, i bynajmniej nie spieszy mi się wracać. Każdą chwilę oddałabym za tą, spędzoną tutaj. Dlatego jak tylko mogę, przekładam wyjazd, nawet kosztem zmęczenia i niewygody. Tak więc wyjeżdżam jutro o 5 rano, bo choćbym zapierała się rękoma i nogami, muszę wrócić.
Nie wiem jak to jest - że przez jedną osobę, jesteś w stanie odpuścić sobie resztę. Próbowałam, na prawdę starałam się traktować go jak powietrze, ale stwierdziłam - że nie zamierzam się wkurwiać przez jednego typa. Bo nie warto, czas zacząć myśleć o sobie.
Wczoraj poszłam do Drink Baru, i niby wszyscy Ci sami, ale między nami wytwarza się niewidzialny mur.
Ogólnie kiedy jestem w B. usamodzielniłam się. Przecież wszystko robię sama, wszędzie sama. Fakt - jakichś tam nowych znajomych mam, są na prawdę świetni, ale to jeszcze nie ten etap, że nierozłączni, że wszędzie razem.
Moja samotność objawia się nałogowym łupaniem pestek i lampieniem się w monitor z Seksem w Wielkim Mieście. Przychodzę do domu, robię herbatę, jakąś szamę i zamykam się w pokoju, bo co innego mam do roboty ?
Nie wiem jak to jest - że przez jedną osobę, jesteś w stanie odpuścić sobie resztę. Próbowałam, na prawdę starałam się traktować go jak powietrze, ale stwierdziłam - że nie zamierzam się wkurwiać przez jednego typa. Bo nie warto, czas zacząć myśleć o sobie.
Wczoraj poszłam do Drink Baru, i niby wszyscy Ci sami, ale między nami wytwarza się niewidzialny mur.
Ogólnie kiedy jestem w B. usamodzielniłam się. Przecież wszystko robię sama, wszędzie sama. Fakt - jakichś tam nowych znajomych mam, są na prawdę świetni, ale to jeszcze nie ten etap, że nierozłączni, że wszędzie razem.
Moja samotność objawia się nałogowym łupaniem pestek i lampieniem się w monitor z Seksem w Wielkim Mieście. Przychodzę do domu, robię herbatę, jakąś szamę i zamykam się w pokoju, bo co innego mam do roboty ?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

