niedziela, 19 lutego 2012

i can see the way ... i can see the way.

Weekendowy end. Wczorajszy dzień był spokojniejszy niż zakładałam, jednak nie przejmuję się, bo w Białymstoku zaniechanie dyskotek z okazji postów raczej nie istnieje. :-)

Wczoraj spokojnie piwko, ta super hiper wygodna kanapa i my :-). Oglądaliśmy ten jakże przypałowy film Ali G in da house. Padło trochę haseł typu : ja pier%^&e, śmiechu nie ukrywam też trochę było. Zapytana w pewnym momencie Ci przeszedł mi, zaszłam w głowę, pomyślałam, nic mnie nie zabolało. Tak, przeszedł. Żyjmy swoim życiem, bo mało wspólnego mamy już ze sobą, stety lub niestety. 

W planach spokojna niedziela z książką, którą sobie kupiłam z okazji urodzin, a mianowicie "Coco Chanel. Życie intymne". Zdziwilibyście się, jak ta kobieta łatwo w życiu NIE miała. Ponadto czekam na mojego pana listonosza, ponieważ moje stare, ukochane słuchawki są już na granicy śmierci, więc musiałam zamówić nowe. To zabawne, że dużo osób z uczelni zna mnie jako "Dziewczynę z różowymi słuchawkami". Niestety będę musiała ich zasmucić, że ona lada chwila przestanie istnieć na rzecz fioletowych słuchawek;p DAMN, nie było różowych ;P To psuje cały mój image hehehe :) 

No to chyba tyle pierdułek na dzisiaj, idę się ogarniać. Ciao.

1 komentarz:

  1. Heeh, różowe słuchawki ;DD
    no, noo .. niedzielka ; D

    zapraszam do mnie xd

    OdpowiedzUsuń