środa, 22 lutego 2012

25/8

 
… from sun up to sun down…

I’ll always be around, 
every minute of every hour

Still it ain’t enough time

Cause I got days and days of love,

 for you boy

And I don’t wanna hav tekst z www.mp4.com.pl e to rush
But 24/7 ain’t enough
Cause I got so much love for you boy
I need another hour in a day
So I can love you 25/8, 25/8


w tym momencie przepełnia mnie miłość kiedy słucham Mary J. 
nie mam w sumie komu śpiewać tej cudownej piosenki,
ale kiedyś :-) ?

nie byłam dziś w kościele, i mam trochę wyrzutów sumienia,
bo to mógł być dobry moment na nowy początek,
ale to nic :-) ! każdy nowy początek jest dobry

bless you kids :) ! 

 tell me why we die, we all God's children . all this hate aint last forever :) 


niedziela, 19 lutego 2012

do what you have to do



i donno how to let you go...


Niedziela nie przyniosła żadych owoców. Znowu ból głowy przykuł mnie do łóżka.





Moje trzy ostatnie prace: Alicia Keys, Jill Scott oraz Siorka :) 

no i ja z Olką na afterze :) 

i can see the way ... i can see the way.

Weekendowy end. Wczorajszy dzień był spokojniejszy niż zakładałam, jednak nie przejmuję się, bo w Białymstoku zaniechanie dyskotek z okazji postów raczej nie istnieje. :-)

Wczoraj spokojnie piwko, ta super hiper wygodna kanapa i my :-). Oglądaliśmy ten jakże przypałowy film Ali G in da house. Padło trochę haseł typu : ja pier%^&e, śmiechu nie ukrywam też trochę było. Zapytana w pewnym momencie Ci przeszedł mi, zaszłam w głowę, pomyślałam, nic mnie nie zabolało. Tak, przeszedł. Żyjmy swoim życiem, bo mało wspólnego mamy już ze sobą, stety lub niestety. 

W planach spokojna niedziela z książką, którą sobie kupiłam z okazji urodzin, a mianowicie "Coco Chanel. Życie intymne". Zdziwilibyście się, jak ta kobieta łatwo w życiu NIE miała. Ponadto czekam na mojego pana listonosza, ponieważ moje stare, ukochane słuchawki są już na granicy śmierci, więc musiałam zamówić nowe. To zabawne, że dużo osób z uczelni zna mnie jako "Dziewczynę z różowymi słuchawkami". Niestety będę musiała ich zasmucić, że ona lada chwila przestanie istnieć na rzecz fioletowych słuchawek;p DAMN, nie było różowych ;P To psuje cały mój image hehehe :) 

No to chyba tyle pierdułek na dzisiaj, idę się ogarniać. Ciao.

niedziela, 12 lutego 2012

21

Jutro moje 21 urodziny. Czy czuję to w powietrzu ? Ani trochę. Czuję, że minął kolejny rok, a ja nadal nie odnalazłam spokoju w sobie. 

Czy coś się zmieniło w ciągu ostatniego roku ? Ku zaskoczeniu, tak wiele, a tak mało. Absurd, ale najwidoczniej to możliwe. Bo zdarzyło się milion nic nieznaczących na pozór rzeczy, i kilka, które sprawiły, że dzisiaj jestem trochę inna, niż byłam rok temu. Moze to nie najlepszy moment na pisanie urodzinowego posta, bo czuję w sercu gorycz. Ale może w życiu nie chodzi o same wesołe momenty ?

Cały humor dzisiejszego dnia zawdzięczam właśnie minionemu rokowi, który był dla mnie tak intensywny, nieznośny, a w niektórych aspektach, dość łaskawy. Zastanawiam się tylko, czy nie zastąpiłam tych rzeczy jedną, porządną? 

Nie chce mi się pisać kolejnych pierdół o miłości. Po prostu, przykro jest patrzeć, kiedy ktoś tak ważny dla Ciebie rusza dalej, a Ty zostajesz sama w tyle. Przykro jest też, kiedy ktoś całkowicie usuwa Ciebie ze swojego życia. W tym roku nie stało się to raz, lecz dwa razy.

Wczoraj pierwszy raz od bardzo długiego okresu poczułam, jak bardzo samotna jestem. I jak bardzo tego nienawidzę. W codziennym życiu w Bstoku nie odczuwam tego na tak wielką skalę, bo jestem zajęta uczelnią, projektami, studiem. Ale teraz kiedy mam 2 tygodnie wolnego nie wiem co zrobić ze swoim czasem. Żeby zabić w sobie te lenistwo i poskromić nicnierobienie kupiłam sobie karnet na siłownię, nową książkę, ołówki i szkicownik. Czyli wszystko, czego teraz potrzebuje moja dusza, pracy nad sobą i relaksu. Postanowiłam też, że w ramach aktywnego, dobrze wykorzystanego czasu zacznę następny obraz w klubie. Moje dziewczyny wczoraj przeszły na Karnawale Tanecznym na Galę, z czego jestem niesamowicie dumna. Serduszkiem jestem z nimi, mimo, że ciałem tutaj.  Cieszę się, też, że chłopacy są tak wyrozumiali wobec mnie. 

A tak... cóż... chyba nic nowego w moim życiu. Ciągle to samo.  Nie wiem co będę robiła za rok i kim będę. Co przeżyję w moim 21 roku, kogo spotkam, kogo pożegnam. Nie wiem nawet co będzie jutro, więc co mówić o wieczności ?



Natalia.