sobota, 30 lipca 2011

Thank God it's Friday !

To był mega ciężki tydzień dla mnie. W znaczeniu zarówno fizycznym jak i psychicznym. Moja praca szczerze mówiąc wykańcza mnie. To z pewnością ciężki kawałek chleba, ale nie mam chyba za bardzo innych opcji. Muszę zacisnąć pięści i dać radę. Bo jak nie ja, to kto ? Pracuję w normalnym wymiarze pracy, 40 godzin tygodniowo. Jednak praca w fabryce do łatwych i przyjemnych nie należy... Jest mi ciężko, nie tylko fizycznie, co związane jest z noszeniem w jedną i w drugą ciężkich pudeł, ale męczy mnie też ta rutyna. Liczenie, przekładanie, foliowanie, pakowanie. Ta praca nie jest rozwojowa, nie rozwija człowieka. Może kształtuje tylko charakter człowieka. Uczy wytrzymałości, wytrwałości, cierpliwości. Nie, nie chcę narzekać. Wiem, że przyzwyczaję się. Na początku ogromnym problemem były dla mnie opuchnięte nogi od stania 8 godzin. Myślę, że o niebo lepiej pracowałoby mi się, gdybym mogła słuchać muzyki, ale raczej nie mogę, a już na pewno nie zapytam o to, żeby przypadkiem nie zostać skrócona o głowę. Powiesz, mogłam znaleźć inną prace? Mogłam, i szukałam. Ale nic z tego. Miałam 2 oferty z Gdańska, ale już po przyjęciu obecnej posady.

Mam fajną perspektywę na przyszłe wakacje. Jak zrobię sobie dodatkowo studium fryzjerskie salon Leszka w Gdańsku stoi dla mnie otworem, z czego bardzo się cieszę. Życie jest takie krótkie, a ja chciałabym robić tyle rzeczy ! Być tancerką, fryzjerką, architektem. Jest tyle cudownych zajęć. Lubię poleżeć pępkiem do góry, ale leniem nie jestem. Wiem, co to ciężka praca. Nie dostałam w życiu niczego za piękne oczy, na wszystko co mam pracowałam w pocie czoła. Dlatego mam życiowe ambicję, chcę skończyć studia i mieć pracę. Tak, to prawda - żadna nie hańbi. Ale myślę, że jesteśmy warci czegoś więcej niż najniższa krajowa za najcięższą pracę.

Wczoraj chciałam wyszaleć się i z uśmiechem na twarzy stwierdzam: mission completed. Świetni ludzie & świetna muzyka <3. Czego chcieć więcej w piątkowy wieczór?

Dzisiejszy cały dzień obijałam się, ile wlazło. Spanie, film, spanie, film. O taki czill. Obejrzałam Kac Vegas II. Był okej, ale jedynka bardziej mi się podobała. Teraz piję gorącą czekoladę i słucham najnowszej solówki Mesa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz