Moja rodzina. http://www.youtube.com/watch?v=Bv4szCuXFOg&feature=youtu.be
Jestem zmęczona po wczorajszym melanżu, dzisiaj zdecydowanie chill w domku. Herbatka z cytrynką, kocyk i Prywatna praktyka. Podsumowując długi weekend : był czas na opalanie, był czas na lenistwo, było też mnóstwo czasu na naukę, tego czasu nie wykorzystałam :-). Opalenizna, grille z kurczakiem zamiast kiełbaski czy karkówki, grille z wodą zamiast piwa. Trochę schudłam, jeszcze dużo przede mną. Nie mam obsesji, po prostu chcę w końcu mieć kontrolę nad tym jak wygląda moje ciało. Wczoraj jednak zrobiłam sobie dzień dziecka, czyli leżenie na Pluszkiejmach, opalanie się, kiełbaska, ale uwaga bez piwa, bo od kilku dni jestem kierowcą tak :). Za to wieczorem spotkałam się z moimi dziewczynami i ulepszyłyśmy sobie zdecydowanie wieczór drinkami :-). Potem przedni koncert Wigora i Tetrisa. Było przednio, aczkolwiek nie znałam nowej płyty Tetrisa i zatęskniłam za kawałkami ze starych płyt, których niestety nie było zbyt wiele. Nie było też układania kawałka ze słuchaczami, co miało miejsce i świetny efekt w białostockim Lofcie. Ogólnie wieczór, a właśnie noc bardzo, ale to bardzo na plus. Rano, tj. o 10 obudziłam się, ku mojemu zdziwieniu jeszcze niezbyt trzeźwa - aczkolwiek lepszy był delikatny rausz niż kacyk ;). Dalsza część dnia nie była już tak bardzo in plus, bo czułam się delikatnie mówiąc niedobrze ;-). Po południu wygramoliłam się z łóżka i pojechałam z S. i B. do zajazdu i zjadłam przeogromnego kartacza, który miał rzekomo sprawić, że poczuję się gorzej. Szczerze :-)? Był pyszny, aczkolwiek nie dość, że ostatnio nie jadłam za wiele i się odzwyczaiłam to raz, dwa jak to na kacu bywa, myślałam, że najzwyczajniej w świecie ( powiem bez ogródek) - zrzygam się :). Czy wiesz jak cudownie smakuje woda gazowana na kacu ? Jak nektar Bogów! Reszta dnia raczej bez zbytnich rewelacji. Pojechałam na Podlasie, żeby skrócić warkoczyki, obserwowałam czaple ( wiecie, że mieszkają na drzewach ? no w sumie nic dziwnego, jako że to ptaki, no ale wyobraź sobie, czapla siedząca na gałęzi, no nie wiem, śmiesznie jakoś :D ), a potem pojechałam do miasta i poszłam do spowiedzi, tak. Bo jutro będę dumną świadkową na bierzmowaniu mojej kochanej pociechy, którą nosiłam na rękach, a która teraz jest wyższa ode mnie ;). Dlatego, coby nie narobić sobie obciachu - trzeba wyciągnąć szpilki :).
Wybiłam się z rytmu bo koleżanka do mnie napisała długi monolog, który musiałam ogarnąć swoim niezbyt produktywnym dziś mózgiem ;-). Co poza tym robiłam jeszcze ? Hmmm, kupiłam sobie książkę "Kobiety dyktatorów", wypożyczyłam "Zabić drozda", "Wojnę i pokój" i coś tam jeszcze. Postanowiłam, że jako inteligentna kobieta muszę ogarniać to i owo ;-). "Kobiet..." nie zacznę dopóki nie skończę biografii Coco Chanel, którą kupiłam sobie na urodziny, które były w lutym, a jeszcze jej nie skończyłam ze względu na brak jakiegokolwiek wolnego czasu. Oglądałam także, jako niestety, beznadziejna fanka seriali, wszystkie dziesięć dotychczasowych odcinków "Prawa Agaty", nadrobiłam "Plotkarę", oglądałam też z radością "Perfekcyjną panią domu", którą zajebiście uwielbiam, a rzadko oglądam z powodu braku TVN Style w Białym. Teraz siedzę i oglądam X Factor. Dawid Podsiadło <3. Gdzie się podziali tacy cudowni chłopcy ? Wczoraj na Polsacie w "Got to dance" tańczyli Kwadraty ( "tańczyli"ze względu na damsko-męski skład, choć gramatycznie poprawnie byłoby tańczyły Kwadraty;P mniejsza o to;-), to nie matura z Polskiego :)
Możecie głosować aż 10 razy dziennie, jednak bądźmy litościwi - cudowna jest ta chorełka i wykonanie, ale rozumiem, że nikt nie jest w stanie oglądać tego 10 razy przez kilka kolejnych dni, dlatego można przewijać, głosować, odświeżać stronkę, i znowu przewijać, głosować odświeżać itd. Pomóżcie utalentowanym ludziom:-). Na górze dodałam filmik mojej całej rodzinki. W poniedziałek ukaże się kolejny, urodzinowy trailer promujący nasze studio taneczne, w którym zakochałam się bez pamięci:-).
Do Białegostoku wyjeżdżam w poniedziałek o piątej rano. Dlaczego tak ? A bo bierzmowanie jutro jest od 19 do Bóg wie której... a ja jako niedoświadczony jeszcze ( ale już z przygodami) kierowca wolę jechać o świcie, niż o zmierzchu. Sprawdziłam wczoraj, wracając do domu - o 5 rano jest już jasno ;P. Płyn do spryskiwaczy jest, chusteczki do sprzątania są, gaśnica też jest, jutro tylko klucz do zmieniania kół i będzie elegancko :-). Zaczyna się okres wkładania pieniędzy w mojego ukochanego ( czy ukochaną ? bo to Kia, a niech będzie ukochany, choć jeden ;-) ). Jutro jadę zatankować i umyć moje autko tak, żeby piękne i sprawne sunąć do Białego. Mam nadzieję, że podróż przebiegnie sprawnie i bezpiecznie. Trochę się obawiam, no ale do odważnych świat należy.
Co więcej? We wtorek wycieczka do Wawy, jupi, wycieczka! Prawie jak w szkole, chociaż zaraz zaraz... to uczelnia :-). No tak czy siak jedziemy sobie na wycieczkę, bo tak dogadaliśmy się z prowadzącą, wycieczka zamiast łażenia przez dwa miesiące na praktyki do lasu. To mi pasuje :-). Bo kto by wybrał komary, kleszcze i Bóg wie co jeszcze zamiast przyjemnej wycieczki w piękne miejsce, na zielony dach UW, arboretarium, itp, itd:-) ? Bardzo chciałabym żebyśmy wybrali się również do Warszawskich Łazienek, o tej porze roku jest tam cudnie, i jeszcze te pawie... :) Cudo, cudeńko :-) ! .
Wymyśliłam też z B. że odkładamy kasę na podróżowe podboje. Jak nie teraz to kiedy ? Jesteśmy piękne, młode, trzeba korzystać póki nie mamy pracy, mężów, i o zgrozo... dzieci :) Myślisz, nie lubi dzieci, straszna... Nie, nie ;-) Nic z tych rzeczy, po prostu wszystko w swoim czasie :-). Mam wielkie zamiary co do mojego życia :-). Musi się udać :)
Dobra... chyba koniec pisania na dzisiaj, długo mi to zajęło, ale trochę się wygadałam.:-)
I na miły wieczór Sting.