Nie wymagam od niego niczego, on nie wymaga ode mnie.
I tak jest najlepiej.
Naturalnie, nic na siłę.
Zaczęło się od zwykłej przyjaźni
Każde z nas szukało sposobu na nudę, więc postanowiliśmy zabijać ją razem.
Byliśmy tą dwójką, o której często się zapominało.
Po prostu dobrze się czułam przy nim.
Wiedziałam, że nie ocenia mnie, i mogę być sobą kiedy jestem obok.
Nie muszę grać, nakładać tej cholernej maski,
którą zdarza się nakładać mi kiedy wychodzę do towarzystwa.
Przy nim wszystko jest takie prawdziwe, takie szczere.
Jest cholernie prostolinijny, myśli co mówi, nie pierdoli za plecami.
Myślę, że jest mega dojrzały.
Jest cierpliwy, tłumaczy mi, póki nie zrozumiem.
Dzieli się ze mną tym, co kocha.
Nigdy nie mam go dosyć.
Wiem, że musi mi ufać,
czuję się dzięki temu cholernie wyjątkowa
"Co dzień uczysz mnie na problem patrzeć z góry, nie tracić wiary w życie".
Ja ogarniam jego, on ogarnia mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz