środa, 12 lutego 2014

Tyle jesteś wart, ile warte jest Twoje słowo.

Złodziejka książek. Dawno nie oglądałam tak dobrego filmu.....
Jeżeli nie oglądałeś, a masz zamiar, wróć tu po fakcie, bo mogę trochę spoilerować ;)
*
*
*
*
*
*
Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu,  że tak cholernie nie doceniamy tego co w życiu mamy, i kto jest przy nas w jego trakcie. Małe rzeczy, takie jak czytanie książki, pod kocem, z herbatą w ręku to przecież taki mały cud...Kiedyś czytanie niewłaściwych książek było zakazane. Książki palono. A dzisiaj większość 
z nas przechodzi obojętnie obok książki z półkami w sklepie. Będąc wczoraj w Empiku i robiąc sobie małe prezenty, zobaczyłam na półce książkę Złodziejka książek. Tytuł nie był dla mnie nowością, bynajmniej nie 
z powodu wszechobecnych reklam. Książkę tą chciałam przeczytać jakieś 7 lat temu... kiedy byłam 
w liceum. Niestety nigdy nie było jej u nas w bibliotece, ani na allegro. Uśmiechnęłam się na widok zwiastuna, ponieważ dzięki Bogu... czasami ekranizacja książki przyciąga ludzi do czytania ;-). Bo jak wiadomo nie od dziś - film nigdy nie przebije czarnych liter na białych kartkach papieru ;). Przynajmniej według mnie. 

Film był dosłownie balsamem dla mojej duszy. Wykończona po miesięcznej hardkorowej pracy nad moją pracą inżynierską, nie pragnęłam niczego więcej jak zestawu: łóżka, książka, muzyka i film. Złodziejka książek wydawała się więc idealnym wyborem dla kogoś, kto ma dosyć odmóżdżających produkcji, które oglądałam pobieżnie podczas pracy, i które nie wymagały ode mnie zbyt wielkiego wysiłku. 

Czasy II Wojny Światowej. Bardzo lubię książki, a także filmy bazujące na tym okresie, ponieważ najzwyczajniej w świecie potrzebuję świadomości, o co walczyli nasi ludzie ponad pół wieku temu poświęcając swoje życia. W filmie tym sytuacja pokazana została z punktu widzenia uwaga, nie polskiej, nie żydowskiej, a niemieckiej rodziny. Kobiety musiały przeżywać rozłąki ze swoimi mężami, którzy byli także ojcami ich dzieci. Nie miały zielonego pojęcia czy jeszcze kiedyś stanie w progu ich drzwi. Nie, nie każdy Niemiec był za Hitlerem, ale w obawie o swoją rodzinę robił to, co mu kazano. Przecież, niezależnie od naszej narodowości, każdy z nas ma w sobie cząstkę człowieczeństwa. Nawet w tamtych ciężkich czasach. Wielu ludzi, za swoje człowieczeństwo przypłaciło życiem. Tyle niewinnych dzieci... W takich momentach siedząc i becząc w fotelu myślę sobie, że zabiłabym Hitlera i jego chore wizje, a także ludzi jego pokroju :-). Gorąco zachęcam do obejrzenia filmu, obiecuję dawkę sporych rozkmin, a także wiele łez, także uzbrójcie się w chusteczki.

Ps. Aktorka grająca Liesel, jest tak śliczna, że dawno nie widziałam tak pięknego dziecka, od którego ciężko oczy oderwać. 



środa, 1 stycznia 2014

1. Napisać inżynierkę i obronić się.
2. Pójść na studia magisterskie.
3. Pojechać na fajne wakacje.
4. Pojechać do Anglii do pracy.
5. Obóz taneczny.
6. Nauczyć się włoskiego albo hiszpańskiego.
7. Tatuaż.
8. Uwolnić się od słodyczy.
9. Uprawiać na co dzień bardzo dużo sportu.
10. Przeczytać dużo książek.
11. Nowe studia albo studium.
12. Nagrywać chorełki na YT.
To be continued.