Miałam ostatnio bardzo dużo czasu na rozkminy...Muzyka, filmy, programy mają na mnie wpływ, i nie zapominam o ich przekazie razem z ich końcem.
Dzisiaj poruszył mnie program Kobieta na krańcu świata, a raczej jego główna bohaterka. Martyna odwiedziła 14-letnią Aom, która mieszka w Tajlandii.
Szokujący dla mnie jest fakt, jak nasze życie bardzo się różni. Ja, mająca prawie 23 lata studentka, a wspomniana wcześniej 14-letnia Aom. Zderzenie dwóch światów. Ja - niby dorosła, ale jeszcze nastolatka, ona - dziecko, które utrzymuje rodzinę. Nie uważam się za jakieś rozpuszczone dziecko czy egoistkę, wiele w życiu mnie spotkało, ale w porównaniu z życiem codziennnym tej dziewczyny moje życie jest .... bajką. Mam tyle możliwości w życiu. Świat stoi przede mną otworem.
W Tajlandii ukończenie szkoły podstawowej i gimnazjum jest obowiązkowe, jednak nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Tak też jest w przypadku bohaterki programu. Aom na co dzień pracuje w sklepie wujostwa, a po godzinach trenuje tajski boks, który daje jej możliwość zarobku. [ Jedna wygrana walka to niecałe 100 zł ]. Wszystkie zarobione pieniądze wysyła swojej mamie. W tym momencie pomyślałam sobie, ile razy nie chciało mi się iść do szkoły, a tam.... tam ludzie marzą, żeby być dzieckiem i mieć czas na rozwój. Pomijam temat szacunku do rodziców i wspieranie rodzeństwa, bo to temat rzeka na oddzielną rozkimnę.
Tajlandia. Śmieszy mnie samo tłumaczenie słowa thai - wolny. Ludziom kojarzy się głównie z Bangkokiem, buddyzmem, tsunami, czy pięknymi plażami z białym piaskiem i błękitną wodą. Nikt nie mówi jednak o prawdziwych problemach ludzi żyjących tam na codzień. Wiadomo - jak w każdym kraju są ludzie biedni i bogaci, ale nie wiem czy spotkamy się w Polsce z obrazkiem 14latki utrzymującej czteroosobową rodzinę.
W turystycznych miasteczkach litrami leje się alkohol. Dzieci handlują nielegalnym towarem. Dziewczynki są postytutkami. Widok tych dziewczyn,,,ubranych w krótkie szorty i topy....wdzięczących się do pijanych turystów.... Coś przerażającego. Nie wiem co jest gorsze - fakt, że to jeszcze dosłownie dziewczynki, zarabiające ciałem czy to, że sytuacja życiowa zmusiła je do prostytucji, by jakoś pomagać rodzinie. Nie byłam nigdy w takiej sytuacji, więc nie chcę oceniać niczyjej moralności.
Miło jest jednak, że na świecie istnieją osoby jak Aom, które nie idą po najmniejszej linii oporu. Respekt dla tych, którzy wolą ciężko pracować fizycznie niż sprzedawać ciało czy duszę. I nagle słyszę w głowie " nie ma skróconych dróg... ". Nie wiem czy walki nieletnich są legalne, ale to chyba lepszy sposób na życie niż pójście na łatwiznę... Nie mam pojęcia, czy Ci ludzie nie znają lepszego sposobu na życie czy po prostu nie chcą go znać...
Program ten uświadomił mi w jak odmiennych warunkach żyję. Ponoć Polska nie jest wymarzonym miejscem na świecie do życia i wychowywania dzieci, ale nie jest chyba aż tak tragicznie ... Dziś uzmysłowiłam sobie, że jestem jako tako wolnym człowiekiem. Mogę się [prawie] bezpłatnie uczyć. Robić to, co kocham. Fakt, bywają dni, że muszę martwić się o przyszłość mojej rodziny, ale większość dni jest jednak ... dobrych. Nie ma co zaprzeczać. Wielu ludzi marzyłoby by być w tym momencie życia, w którym ja jestem. Głupio jest mi to przyznać, ale nie doceniałam swojego życia. Dziś dumnie patrząc w lustro mogę śmiało stwierdzić, że jestem szczęściarą, mimo, że brakuje mi ostatniego puzla. Nie, nie dostałam wszystkiego za darmo. To, co osiągnęłam to często miesiące, a nawet lata ciężkiej pracy. Ambicje nie pozwoliłyby mi spać w nocy. Pielęgnacja relacji, pielęgnowanie pasji, dbanie o własny rozwój ciała i duszy, pomoc rodzinie. Nie zawsze bywało różowo, ale człowiek w otoczeniu kochających ludzi jest gotów zrobić wszystko, by wygrać życie.
Doceń to, co masz. A jeżeli czegoś Ci brakuje - zmień to, bo "nikt nie zrobi tego za mnie".
Nie musisz mówić mi, że jest Ci ciężko... co z tego ? Nic nie robisz, nie masz nic i nie zmieniasz niczego. Rzeczywistość Cię przerasta. Bo darmo nikt ci nie da, i zostaną marzenia. Zamiast narzekać zrób coś i zacznij świat swój zmieniać. Nie otworzysz drzwi dopóki nie otworzysz zasuw .To za mało czasu. Powoli wchodź po swej drabinie. I konsekwentnie rób to co sobie założyłeś.Wiem, że jest trudno, lecz jeśli nie złamiesz schematów Tylko przez lornetkę zobaczysz drogę do lepszych czasów. Zrozum mnie dobrze, nie ma dróg na skróty. NIE MA !! Czekasz na swoją szansę? Ale nikt Ci jej nie da !! Nie dojdziesz do niczego nawet przez siedmiomilowe buty. Zrozum mnie dobrze. NIE MA DRÓG NA SKRÓTY NIE MA ! Dosyć pieprzenia o tym, co możesz zdobyć. Nie robisz nic, ale nadal myślisz "co by było gdyby to wszystko się inaczej ułożyło, gdybyś to dotknął z bliska" . Teraż żal Ci dupę ściska =]. Widzisz... nie dla każdego tak bywa. Poczekaj, daj sobie czas na poznanie prawdy, wtedy będziesz wiedział, że dla Ciebie błyszczą się te gwiazdy :-). Marzą się lepsze dni, one przyjdą z czasem, wystarczy ruszyć dupę i pokazać klasę. Ten obrazek... który ja widzę stale. TRZEBA TO GÓWNIANE ŻYCIE POPCHNĄĆ DALEJ.
Kolejny wieczór narzekasz, ale nie masz podstaw. Przegrałeś - jeśli dupa do tej ławki Ci przyrosła. I nie wstaniesz jeśli dalej będziesz ślepy. Starczy wiek Ci zostanie i mentalność mazepy. Niestety otwierasz oczy tylko na podniety dziwnie... myślisz naiwnie i sam sobie robisz krzywdę.
Potem powiesz " Spełniłem mego życia marzenia wszystkie, po co iść na łatwiznę ?" Warto czasem złapać bliznę od życia, by unieść ręce wraz z ostatnim gwizdkiem.
Nie ma skróconych dróg. Grammatik